Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska
Dziwne jest serce kobiece...
Wspomnienia galicyjskie
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska Dziwne jest serce kobiece... Wspomnienia galicyjskie Spółdzielnia wydawnicza Czytelnik

Od lat powtarzam, że literatura pamiętnikarsko wspomnieniowa jest kopalnią wiedzy, która pozwoli zrozumieć nie tylko realia życia, jak i mentalność ludzi, którzy w naszej historii dokonywali wyborów, które jeszcze dziś mają wpływ na nasze życie. Dla badaczy i pasjonatów historii nie tylko są cenne relacje społeczników, takich jak autorka trzymanej przez nas książki, ale nawet zwykłe relacje gospodyń domowych, dzięki którym przecież poznajemy dawną codzienność.

REKLAMA
Na początku musimy uporać się z samym tytułem. Pierwsza myśl, która przychodzi nam do głowy, to ckliwy romans, zapis spełnionej, bądź też nie, miłości. Mie wyprowadza nas z błędu również podtytuł, wszak taka miłość może się wydarzyć nawet w galicyjskim dworku szlacheckim. Dopiero rekomendacje napisane przez dwóch tuzów polskiej literatury, Józefa Hena i Eustachego Rylskiego, rozwiewają nasze wątpliwości. Pisana z pasją historia rodzinna z początków XX wieku, która to obala mit ziemiaństwa, jako klasy próżniaczej i patriotyzmie przez duże P, takim patriotyzmie, który dziś odszedł w niebyt, zastąpiony nacjonalistycznymi hasłami. Brzmi już nieźle, ale to dopiero początek.
Zacznijmy od czegoś mocnego. Jeśli nie jesteś miłośnikiem historii, to daruj sobie lekturę. Znuży Cię mnogość nazwisk i dygresji. Pamiętniki pisane, a potem odtwarzane, były przeznaczone dla wąskiej grupy czytelników, czyli rodziny Autorki, która, jako mądra i nietuzinkowa kobieta, zdawała sobie sprawę, że prawdziwe zainteresowanie przeszłością rodziny nastąpi dopiero wtedy, kiedy wśród żywych nie znajdzie się nikt, kto przeszłość tę przybliży. Z tego więc względu pamiętniki te nie mają klasycznej formy gatunku. Autorka sięga bowiem do zapamiętanych historii rodzinnych, opatrując je cytowanymi dokumentami oraz fotografiami. Rozpoczyna jednak swe zapiski momentem ważnym w życiu kobiety. Zamążpójście i przeprowadzka do dzierżawionego, podsudeckiego dworku. Miejsce to będzie jej domem aż do odzyskania niepodległości, kiedy to wraz z mężem przeprowadzi się na świeżo odzyskane Pomorze. Mimo, że była obarczona siódemką dzieci znajdowała czas na dokształcanie i to nie tylko w dziedzinie gospodarki rolnej, ale też nauk psychologicznych, znajduje też czas na pracę społeczną i etnograficzną, a wszystko co robi charakteryzuje pasja i niespożyta wręcz energia. Wydaje się niemożliwe, że przy takim trybie życia, Autorka znajduje jeszcze czas na muzykowanie czy pisanie naszego pamiętnika. Jednak musimy pamiętać, że w dobie przedtelewizyjnej i przedinternetowej, było to raczej możliwe.
Nie chcę tu streszczać samych pamiętników. Znajdziemy w nich, obok zapamiętanych historii rodzinnych, również codzienność życia na galicyjskiej prowincji początku XIX wieku, prawdziwą walkę o utrzymanie rodziny, przypominającą momentami tę zapamiętaną z Nocy i dni, a także czasy wojny, lęki, nadzieje i tę niesamowitą radość z odzyskania niepodległości. Całość została opracowana przez wnuka Autorki, Rafała Skąpskiego są dostępne i dla nas. Nie są to zapiski intymne, nie poruszają spraw sercowych i doprawdy mało w nich romantycznych uniesień, których przecież moglibyśmy się spodziewać. Wydawać by się mogło, iż Zofia Skąpska albo przewidziała fakt ich upublicznienia przez potomnych, albo odtwarzając swe zapiski, prowadziła swoisty wyścig z czasem, a wspomnienia, już niezbyt świeże, wydawały się jej zbyt infantylne, lub zbyt osobiste, by z kimkolwiek się nimi dzielić. Nam pozostaje wybór, czytać czy nie, a ja, z recenzenckiego obowiązku powiem- czytać.
Warto.