
Od kilku lat znowu wraca moda na Tamarę Łempicką. Nic dziwnego, jej obrazy mogą zdobić zarówno garsonierę hedonistycznego staruszka, jak i gabinet biznesowy. Potwierdza to finansowy sukces sprzedaży obrazu La tunique rose, a moda ta przeszła również do literatury. Dawno na półkach księgarskich nie było tyle Łempickiej, więc pojawienie się jej w komiksie było tylko kwestią czasu.
REKLAMA
Sam życiorys Tamary Łempickiej znany jest chyba każdemu, kto interesuje się malarstwem XX wieku, tak więc jego streszczenie wydaje się tu zbędne. Możemy więc skupić się na chyba najbardziej płodnym okresie życia artystki, który przypadał na połowę lat dwudziestych ubiegłego wieku. Wtedy to powstawały najbardziej prowokacyjne obrazy, wtedy to malowane przez nią portrety stały się modne, wreszcie wtedy to jej małżeństwo legło w gruzach. Tamara Łempicka kreślona przez autorki komiksu, Virginie Greiner i Daphne Collignon, jawi się jako kobieta pozornie silna i niezależna. Taka być musi, bowiem we Francji nie może za bardzo liczyć na wsparcie ze strony męża, jednak gdy ten decyduje się na rozwód, Tamara wpada w przygnębienie rozumiejąc, że nawet taka obecność męża była jej niezbędna do życia. Cóż, kobiety zazwyczaj doceniają swych partnerów, kiedy ich zabraknie.
Wróćmy jednak do samego komiksu. Poznajemy Tamarę zarówno w drogim lokalu, w którym poluje na zlecenia malarskie, by za chwilę przenieść się do prostej tancbudy, w której szuka seksualnych wrażeń, by w końcu przeistoczyć się w troskliwą matkę i nieco oziębłą żonę. Śmiałe kolory, mocny makijaż i ostre rysy twarzy, to, co charakterystyczne w malarstwie Łempickiej, zdaje się mieć źródło w tym, jak żyje. Sam komiks to za mało, by poznać całe życie Łempickiej, niemniej jednak, wraz z krótkimi notkami, zamieszczonymi na końcu książki, będzie świetnym początkiem do poznania tej jakże kontrowersyjnej i nieszczęśliwej malarki.
I chyba wartej poznania.
