Shannon Messenger "Strażniczka"
Shannon Messenger "Strażniczka" Wyd. IUVI

REKLAMA
Dwunastoletnia Sophie od zawsze czuła, że różni się od innych. Zdolniejsza od innych, przeskakująca kolejne klasy, jednocześnie nigdzie nieznajdująca swoje miejsca. Czasami ma wrażenie, że zwariowała, bo przez cały czas słyszy głosy. I nagle, ni stąd, ni z owąd poznaje Fitza, tajemniczego chłopaka.
Fitz wyjaśnia jej, że jest jednym z elfów, a jej zdolności – choć nadzwyczajnie silne – są całkowicie naturalne dla tego gatunku. Nazywa ją telepatką i oznajmia, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, jeśli nie porzuci swojego domu. Sophie trafia więc do nowego świata, którego zasad musi się nauczyć. Jak jednak można się domyślać, pojawienie się zaginionej dziewczynki o silnych mocach nie wszystkim elfom jest w smak.
„Strażniczka” otwiera cykl „Zaginione miasta” Shannon Messenger, opowiadający o Sophie Foster, nastolatce obdarzonej mocami. Seria póki co doczekała się siedmiu tomów, grono bohaterów zwiększa się z każdą częścią, dzięki czemu można liczyć, że seria nie będzie stać w miejscu, że Messenger będzie rozwijać wykreowany przez siebie świat, a czytelnicy nie pozostaną z uczuciem niedosytu.
Wydawnictwo IUVI promuje postać Sophie Foster, porównując ją do Harry’ego Pottera i Percy’ego Jacksona – dwóch innych nastolatków, którzy zawładnęli wyobraźnią setek tysięcy czytelników. Czy to dobry pomysł? Niekoniecznie, bo na ich tle Sophie wypada po prostu blado. Jasne, nietrudno się domyślić, skąd wzięło się to porównanie – parę lat temu książki Shannon Messenger trafiły na listy bestsellerów New York Timesa, cała seria zdobyła mnóstwo nagród za książki młodzieżowe.
Sophie tak jak jej poprzednicy trafia do niezwykłego, magicznego wręcz świata, który skrywa mnóstwo tajemnic i sekretów, a teraz jest zagrożony. Jedynym ratunkiem może być niepozorny nastolatek, który dopiero co dowiedział się o istnieniu magii/tajemnych sił. I choć próbuje pomóc, to jego największym przeciwnikiem są jego przewodnicy po nowej krainie, zbywający bohatera próbującego poznać świat.
„Strażniczka” jest całkiem niezłym wprowadzeniem do serii, choć sam pierwszy tom nie porywa. Stanowi świetną podstawę do większej opowieści, na razie jednak tylko budując świat. Porównywanie do innych serii bardziej cyklowi o Sophie szkodzi, aniżeli pomaga, ale pozostaje mieć nadzieję, że historie Messenger dostarczą czytelnikom tyle samo radości, co te o bardziej znanych nastoletnich bohaterach.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?