
Pożar wieżowca Soder torn w Sztokholmie postawił na nogi nie tylko policję, ale i całą sztokholmską służbę zdrowia. Jeden z poszkodowanych mamrocze słowa, które u Tekli Berg wywołuje falę wspomnień. Jednocześnie lekarka zwraca na siebie uwagę nie tylko policji, ale i dyrekcji szpitala. Kobieta, z sobie tylko wiadomych powodów, musi wyjaśnić tożsamość ofiary tragedii.
REKLAMA
Dlaczego tak lubimy kryminały skandynawskie? Powód jest jeden. Oprócz kryminalnego wątku jest też ten czysto ludzki, obyczajowość, problemy współczesnego człowieka, troszkę spraw zawodowych, a wszystko to jest opisane w sposób tak zwykły, że szybko i niepostrzeżenie wchodzimy w klimat książki. I tak to się odbyło w czasie lektury książki Christian Unge. Początek akcji to szpitalny SOR i walka o życie dwojga pacjentów. Ta klasyczna burza zapowiada, iż atmosfera książki będzie gęstnieć. I tak się stało. Poznajemy powoli słabości naszej bohaterki, jej życiowe problemy, głęboko skrywany nałóg, a nade wszystko mroczne wspomnienia z przeszłości i samotność, plagę trapiącą współczesnego człowieka. Za chwilkę pojawi się dwójka policjantów, z których jeden jest tym dobrym, choć nie o czystym sumieniu, drugi zaś jest złym i skorumpowanym. Do tego otrzymujemy w gratisie spory w świecie gangsterskim, by za chwilę spodziewać się dramatycznej walki o życie.
Nietrudno się domyśleć, że w tej książce wiele się dzieje i jest też wiele postaci. To urok tych szwedzkich kryminałów. W tym jednak oszczędzone zostały czytelnikowi opisy ilości kostek cukru dodawanych do filiżanki espresso i ilości ruchów łyżeczki, którymi bohaterzy ten cukier starają się rozpuścić. A jeśli ktoś uzna, że postaci w książce jest za dużo, to winien mieć świadomość, że książka ta jest dopiero pierwszą z Czarnej trylogii.
Pewnie w kolejnych się bardziej te postacie przydadzą.
