
Mała wioska, zapomniana przez Boga i ludzi, tu jest tylko jedna restauracja, jeden sklep i kościół, jeden przystanek autobusowy, na którym zatrzymuje się autobus tylko dwa razy dziennie. A jednak to miejsce, w którym piętrzą się emocje i nastroje, Cichoborek to Polska w pigułce.
REKLAMA
Dziewczyna, która rozpaczliwie pragnie mieć ukochanego, jej rówieśniczka, która sprzedając swe ciało utraciła nadzieję na miłość. Wreszcie zdradzana żona, marząca o ucieczce gdzieś daleko. I mężczyźni, którzy pragną szczęścia, a może tylko jej ułudy. Mieszkańcy Cichoborka przypominają swoich rodaków z innych części kraju, może więc właśnie wielkość miejscowości powoduje, że namiętności są tu o wiele bardziej widoczne, niż np. w Warszawie. Właśnie do tego miejsca trafia kobieta, której świat się zawalił. A Cichoborek w równym stopniu zmienia naszą bohaterkę, co ona zmieniła całą wioskę.
Cichoborek być może nie zachwyci każdego czytelnika. Ot, jeszcze jedna książka o beznadziei życia. Tu nie ma wielkich, spektakularnych uniesień, brakuje tu wartkiej akcji z licznymi zwrotami. Bohaterów trudno porównać z ikonami erotyki czy męstwa. Cóż więc jest takiego ciekawego w życiu zwykłych ludzi? Czy to, że tak samo jak my sami potrzebujemy odrobiny szczęścia, postrzeganego nie w kategorii erotyki, dzikich uniesień, przygód, atrakcji. Do szczęścia wystarczy szara codzienność okraszona uśmiechem drugiej osoby, wyrażeniem troski o to, jak się czuje czy spełnieniem elementarnej potrzeby uznania, potrzeby usłyszenia komplementu, miłego słowa, czy zapewnienia o miłości. Każdy człowiek na świecie ma bowiem takie same potrzeby, czy będzie to prosty robotnik czy intelektualista o wysoce wysublimowanych gustach. I tak samo każdy z nas, nie doświadczając tego, marzy i tęskni, całym sercem, całą płaczącą duszą, złaknioną odrobiny szczęścia i spełnienia.
Tylko dlaczego tak boimy się o tym mówić?
