
Ostatnie dni lata 1922 roku. Z Władywostoku rusza na pomoc powstaniu w Jakucji Syberyjska Drużyna Ochotnicza. To złożony z zaprawionych w walkach żołnierzy, którym nie podobały się porewolucyjne porządki, oraz ze zwykłych awanturników, którzy nie wiedzieli, co zrobić dalej ze swoim życiem. Nie wiedzieli, że ich misja została z góry skazana na niepowodzenie, a ich ofiara zapomniana na długie lata.
REKLAMA
Dwa mężczyźni, równi sobie zarówno odwagą jak i bezinteresownością działania. Pierwszy z nich to Anatolij Piepielajew, żołnierz i poeta o idealistycznym spojrzeniu na świat. Drugi to anarchista, który swej odwagi dowiódł w okopach pierwszej wojny światowej, Iwan Strod. Obaj należeli do tego zapomnianego i niezbyt popularnego typu żołnierza, który nad bogactwo i osobiste korzyści stawiają spełnienie obowiązku, obaj mogli być uznani za równorzędnych przeciwników i to waśnie obaj stali się bohaterami zapomnianego epizodu wojny domowej. Chichot historii sprawił, iż obaj stracili życie w pierwszych tygodniach 1938 roku, na fali stalinowskiej czystki. Satrapi bowiem nie ufają zarówno dawnym przeciwnikom, jak i sprzymierzeńcom, którzy mają nieco odmienny sposób widzenia świata.
Drogi czytelniku, już wyprowadzam Cię z błędu. To nie romantyczna powieść o starciu dwóch podobnych do siebie ludzi, choć zapewne ich historia świetnie nadawałaby się do hollywoodzkiej produkcji o takiej właśnie fabule. Książka ta, jak nazwał ją sam Autor, to powieść dokumentalna, coś z pogranicza eseju, reportażu historycznego, powieści i historycznego dokumentu. Ten swoisty misz masz czyni przekaz wydarzeń sprzed stu lat ciekawy nie tylko dla miłośników historii. Czym bowiem jest zestawienie faktów historycznych z zabarwieniem zarówno obyczajowych, jak i uświadomienie czytelnikowi warunków, w jakich odbywała się ostatnia walka Piepielajewa? Wszak podręcznikowy zapis o głodzie i niedostatku nie działa tak na świadomość ludzką jak wspomnienie o zupie gotowanej ze skórzanej wyściółki drzwi. Niby bowiem materiały archiwalne zawierają takie ciekawostki, ale z nieznanych nam przyczyn, historycy jakoś je pomijają. Tak więc Autorowi udało się przenieść nas w realia wojny domowej w bolszewickiej, już wtedy, Rosji, ale zrobił coś więcej. Uświadomił, że XX wiek nie był wiekiem idealistów i ludzi honoru. Ci, w większości polegli na frontach I wojny, pozostawiając po sobie grupę cwaniaków i karierowiczów nienawidzących wszystkich, którzy mieli cechy im odmienne.
Takich jak Strod czy Piepielajew.
