
REKLAMA
Vita Marlowe właśnie przypłynęła z mamą do Nowego Jorku. Są tu, by uporządkować sprawy dziadka – który padł ofiarą oszusta, Victora Sorrotore’a. W wyniku przekrętu dziadek stracił zamek, więc mama Vity chce teraz zabrać ojca do domu i zapomnieć o przegranej sprawie. Jednak podczas gdy mama straciła już nadzieję, Vita gotowa jest walczyć o sprawiedliwość.
Vita jest bystra, zdeterminowana i pełna nadziei. Potrafi celnie rzucać, jednak sokole oko i zdecydowana ręka nie wystarczą, by przechytrzyć oszusta. Vita zbiera więc zespól innych nastolatków, którzy mogą jej pomóc – miejscowych złodziejaszków, miejskich chuliganów i zręcznych kandydatów do cyrku. Razem opracowują plan doskonały. A przynajmniej tak doskonały, jaki może być, gdy zostaje wymyślony przez grupkę dzieciaków.
„Złodziejaszki” to najnowsza książka Katherine Rundell, autorki powieści młodzieżowych („Odkrywcy” czy „Dachołazów”). Z każdą swoją kolejną powieścią Rundell bawi się kolejnymi gatunkami kultury popularnej, wykorzystując typowe motywy dla konwencji literatury młodzieżowej. Byli więc „Zaginieni” i Indiana Jones w wersji dziecięcej, teraz wzięła serię Ocean i osadziła akcję powieści w latach 20. XX wieku.
Jak zwykle w książkach Rundell, tak i w „Złodziejaszkach” pojawia się motyw przyjaźni. Tym razem są to dzieciaki dobrane przypadkowo, które mają razem dokonać włamania i kradzieży. Są z różnych środowisk, ich sytuacja życiowa jest różna, pochodzą z innych miejsc i mają inne umiejętności. Co prawda najwięcej czytelnik dowiaduje się o Vicie, ale pozostali bohaterowie: Silk (dziewczyna-kieszonkowiec), Samuel (akrobata) i Arkadij (treser zwierząt) są dostatecznie zarysowani, by można było w nich uwierzyć.
Choć fabuła opowiadana jest w sposób lekki i na pozór wydaje się, że książka pozbawiona jest trudnych tematów. Jednak w „Złodziejaszkach” nie waha się sięgnąć i zająć się dylematami moralnymi – moralne aspekty kradzieży, oszustw. Pokazuje także, co to znaczy lojalność i że własne ograniczenia fizyczne nie muszą przeszkadzać w pełnym korzystaniu z życia.
„Złodziejaszki” jak każda książka Rundell są fantastyczną lekturą, pełną pozytywnej energii. Jak zwykle Katherine Rundell udowadnia, że można opowiadać o trudnych tematach, jednocześnie nie tracąc lekkości sposobu opowiadania.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
