Łukasz Staniszewski
Małe Grozy
Łukasz Staniszewski Małe Grozy Wydawnictwo Literackie

Gdzieś na Warmii, w miejscu, gdzie trudno o drogi i mosty leży wieś zwana Małe Grozy. Tu nawet rzeczywistość jest inna, baśniowa, magiczna i niewytłumaczalna. Trzeba ją zaakceptować lub odrzucić uciekając jak najdalej.

REKLAMA
Powiem od razu, ze trudno o tej książce pisać, nie zdradzając jej treści. To jedna z tych książek, które tak naprawdę są odbiciem naszych nigdy nie zrealizowanych pragnień. Każda mitologia bowiem jest częścią naszych marzeń, opisem przygód, doznań i uczynków, jakich nigdy nie doświadczymy. Choć nie tylko w bajkach spotkamy szpetnego mężczyznę, który potrafi stworzyć perły i uwieźć każdą kobietę. Nie tylko w sagach szaleńcy budują maszyny według zapomnianych konstrukcji, by dzięki nim przenieść się do innych rzeczywistości. I też nie tylko w bajkach zdarzają się kobiety urokliwe i tak namiętne, że wzbudzają sobą pożądanie nawet u strachów na wróble. I nie należą do rzadkości niewiasty, które opętają nawet demona chuci, niewoląc go sznurem i zamykając w izbie dla własnej rozkoszy. Ale tylko na tej Warmii mogą oni mieszkać w jednej wsi, tylko tu występują na jednej, małej przestrzeni.
Jedźmy więc do Małych Gróz, spotkajmy tam Faustynę, przepędzaną z miejsca na miejsce przez zazdrosne kobiety, lub mężczyzn, którym się już znudziła, pomyślmy o Serafinie, który spodobał się Panu na tyle, że zbyt hojnie go przymiotami i apetytami obdarzył i o Śmieszku, który wiedział wszystko. Te opowieści pozwolą nam bowiem zapomnieć o codzienności, o tych zmartwieniach, które nas wszystkich trapią. Bo tę książkę powinni nam zapisywać lekarze jako antidotum na szaleństwo, które nam zagraża. Zapomnijmy więc na chwilę o naszym świecie i przenieśmy się do tego, który dla nas otworzył Łukasz Staniszewski.
Może jeszcze do niego wrócimy?