
Podlasie. Tu pojęcie pogranicza nie oznacza tylko szerokości geograficznej. Tygiel narodowościowy, kulturowy i religijny może być polem nie tylko konfliktów, ale i porozumienia. Wszystko zależy od intencji i od marzeń. I właśnie to Podlasie wybrała Julia Fiedorczuk do swej powieści o miłości i marzeniach. Również tych niespełnionych.
REKLAMA
Okolice Drohiczyna. To tu przybywa kilka po wojnie młode mażeństwo. Ona, zakochana w swoim mężu, przyjmuje za swoje własne, jego idee i marzenia. On zafascynowany obietnicami komunizmu jedzie, by w zapadłej wiosce uczyć dzieci czytać, pisać, liczyć a także marzyć o wielkim świecie i wzbudzać pragnienia rozwoju. Michał, a raczej Misza jest idealistycznym pozytywistą, buntownikiem, który nie ceni wielkiej polityki, pragnie spokojnego życia z żoną, wśród książek i listów do znajomych z całego świata. Nasz bohater jest bowiem esperantystą, szaleńcem, który sądzi, że język uniwersalny będzie lekiem na zło tego świata. Ludzie rozumiejąc siebie nie będą wszczynać wojen czy konfliktów. Jego idealizm rozczula, bo rozczulać musi. To nie jest świat dla marzycieli, o ile oczywiście pozostaną w swoich małych społecznościach, gdzie nie takie dziwactwa uchodzą płazem. Wioska ta bowiem pełna jest oryginałów, tu nawet sowa ma swoją własną narrację. Tak, zaczyna być dla nas jasne, iż losy małżeństwa to tylko oś książki, że tak naprawdę bohaterów ma ona znacznie więcej.
I możemy dywagować jak to się dzieje, że jeden ma marzenia, wierzy w to, że można zniszczyć to co uczynić może człowieka złym, drugi zaś dowodzi, że taka walka jest bezowocna. Możemy zastanawiać się czy to te fotografie ujrzane w Siemiatyczach, czy dobry nauczyciel, czy może opowieści ojca o tym, czym właściwie jest obiecywany raj na ziemi. Ale czy to ważne? Najważniejsze jest to, by marząc zmieniać choć ten malutki kawałeczek świata wokół siebie. Całego świata nie zmieni nawet najzagorzalszy rewolucjonista, mrówcza, spokojna praca czynić może cuda, jeśli oczywiście wystarczy do niej cierpliwości i zapału. I nasz Misza jest takim samym pozytywistą jak jego poprzednicy. To godny następca Judyma, Niechcica czy Wokulskiego. Tak, również tego ostatniego, bowiem nasz bohater niespodziewanie dla siebie zapałał uczuciem, zrozumiałym tylko dla mężczyzn i to tych, którzy już wiedzą, iż można kochać dwie, a nawet trzy kobiety jednocześnie. Idealizm, romantyzm i marzenia. I nawet jeśli okaże się, że te ostatnie się nie ziściły, to przecież marzyć trzeba tak samo, jak trzeba żyć zgodnie z wyznawanymi zasadami.
Wszak to czyni z nas ludzi.
