Thomas Bernhard
Mróz
Thomas Bernhard Mróz Wydawnictwo Czytelnik

Jeśli pisarz określany jest mianem wyrzutka, który kala własne gniazdo, powiadam Ci- czytaj jego książki. Krytyka bowiem wynika z miłości, która nie może znieść wad własnej ojczyzny, wad społeczeństwa, w którym on żyje. I nie bój się, że jego książki pozbawią Cię snu spokojnego. Sztuka musi bowiem żyć w Tobie, prowadząc do zmian, przynajmniej w tym własnym otoczeniu.

REKLAMA
Fabuła tej książki jest dość prosta. Pewien malarz izoluje się od świata w zapomnianej przez bogów i ludzi wiosce. Jego brat wysyła tam, w ramach praktyk, studenta medycyny. Mężczyźni mieszkając w jednej karczmie stykają się ze sobą i prowadzą długie rozmowy zarówno o życiu, jak i o bliższym i dalszym otoczeniu. Esencją książki są właściwie długie, mające charakter monologu, wypowiedzi malarza. Strauch, który przed udaniem się na dobrowolne wygnanie, niszczy wszystkie swoje obrazy, jakby chciał odciąć się od przeszłości, a jego powroty do niej w wygłaszanych, mają charakter bełkotu szaleńca. Czym jest jednak pojęcie normalności? Każdy bowiem, kto odstaje od normy, kto jest inny, wydaje się być szalonym dla całego świata. szaleństwo, faktyczne lub udawane, wydaje się być świetną metodą by odseparować się od świata, który jest przecież złym, od ludzi, którzy nastawieni są na osiąganie własnych korzyści. Maska szaleńca gwarantuje więc to, o czym marzyli autorzy bajek o czapce niewidce.
Ta książka jest debiutem literackim Bernharda i przez wielu określana jest mianem najsłabszej jego powieści. Dla mnie jednak jest ona zapowiedzią całej dalszej pisarskiej drogi Mistrza. Właściwie cała twórczość Bernharda naznaczona jest jednym słowem- samotność i o niej pisze on w każdej ze swoich książek. Bohater jest sam, a jego alienacja pozwala dostrzec wszystko to, co reszcie świata umyka. Nietrudno też zauważyć, że sposób narracji ekscentrycznego malarza jest odbiciem sposobu wyrażania myśli przez samego Bernharda. Zaznajemy w nich przedsmak późniejszych tyrad przeciwko głupiej ludzkości. Tak, malarz Strauch to Bernhard, tylko, że jeszcze nie wyklęty.
Czytajmy….