
Bering. Chyba każdy z nas słyszał to nazwisko. Na początku usłyszeliśmy je przy okazji omawiania rządów Piotra Pierwszego, potem na lekcji geografii. Z całą pewnością nie zdawaliśmy sobie jedna sprawy z tego jak barwną by postacią ten duński marynarz w carskiej służbie.
REKLAMA
Zaznaczmy na samym początku, że ta książka jest podróżą w czasie i przestrzeni, czyli jest najlepszą lekcją zarówno historii, jak i geografii. Cofamy się więc do początków XVIII wieku, kiedy to car Piotr, umocnił swoją władzę, chcąc uczynić ze swojego cesarstwa nowoczesne mocarstwo, mocarstwo na miarę nie tylko Europy, ale i całego świata. Car wzorem wielkich władców postanowił otworzyć swój kraj na przybyszów z całego świata. Prawdziwe imperia tak bowiem mają, iż ściągając w swoje granice potencjalnych osadników, pełnych zapału i zdolności, wymagali od nich jedynie chęci przynależności do imperium, a co za tym idzie, do lojalności wobec władców. Jednym z tych, którzy poszli na carską służbę był duński żeglarz i oficer Vitus Bering. Wkrótce czas miał pokazać, że decyzja o zwerbowaniu Beringa była słuszna. Oficer ten odznaczał się nie tylko odwagą, ale miał też wrodzone umiejętności organizatorskie. W trakcie wypraw, o których czytamy w książce Stephena Bowna, dbał przede wszystkim o zapewnienie trwałej infrastruktury dla potrzeb swych potencjalnych następców, a także osadników. Stawiając to wyżej niż medialny rozgłos, szybkie, barwne odkrycia, którymi mógł pochwalić się przed imperialnym dworem, zyskał wielu wrogów, którzy chętnie pozbawiliby go dowództwa. Chcąc pogodzić ogień i wodę, Bering zmuszony był do licznych cięć, które później miały wpływ na tragiczny finał jego wyprawy.
Samą książkę czyta się jak powieść sensacyjno przygodową. To chyba najlepszy sposób, by przemycić nam wiedzę, której raczej trudno by nam było przyswoić z podręczników szkolnych. Czytając mamy wrażenie, że współuczestniczymy w tej trudnej, zakończonej śmiercią Beringa, wyprawie. Że dzielimy wraz z marynarzami trudy dnia codziennego, chód, głód i niebezpieczeństwa, jakie kryje za sobą żegluga po nieznanych wcześniej wodach i podróż po lądach niezamieszkałych i dzikich. Tak więc jest to świetna lektura dla tych, którzy chcą ruszyć w nieznaną i zapomnianą przeszłość, zdobyć wiedzę, być może zbędną i przydatną jedynie w dyskusjach z przyjaciółmi, ale cenną, bowiem wiedzy nikt nam nie zabierze.
A tak między nami, to co mamy robić w czasie kwarantanny, jeśli nie czytać?
