Magdalena Mosiężna
Maryla i Debora
Magdalena Mosiężna Maryla i Debora Wydawnictwo Janka

Dwie kobiety z odmiennych światów, dwie różne postawy wobec sytuacji, wobec których trudno jest o racjonalność w działaniu. Powiecie pewnie, że to kolejna pozycja z literatury typowo kobieciej. Być może, jednak możemy w niej znaleźć coś więcej. To przede wszystkim opis tego zamkniętego świata psychiki kobiet, do którego dostęp dla mężczyzn jest raczej zamknięty.

REKLAMA
Mamy oto dwie kobiety, które są tak różne jak różny jest dzień i noc. Maryla pochodzi z typowo mieszczańskiej rodziny z ambicjami odnowienia dawnej świetności. To rozpieszczone dziewczę, które chce się wyszumieć i znaleźć wielką miłość. Życie Debory było zupełnie inne. Dziewczyna z ubogiej rodziny, bez szans na zdobycie wykształcenia, stojąca w opozycji wobec religii i tradycji. Dla kogoś takiego wszystko, co kobiety ze świata Maryli mają na wyciągnięcie ręki, jest trudne do wyrwania ze szponów tego świata. a jednak obie znajdują miłość i to, co zwykliśmy określać mianem szczęścia, bądź tylko jego ułudy. Oczywiście dla każdej z nich pojęcie to oznacza coś innego. Debora musi zadowolić się niezbyt częstymi spotkaniami z kochankiem, Maryla zakłada rodzinę zgodnie ze scenariuszem godnym bajki o Kopciuszku. Tę idyllę przerywa wojna. Nastały czasy, w których dotychczasowe doświadczenia i normy postępowania są nieaktualne i tak naprawdę przeszkadzają. W tych czasach najbardziej elementarny przejaw człowieczeństwa urasta do rangi bohaterstwa. To czasy dewaluacji kary śmierci, to czas, w którym człowiek odsłania swoje prawdziwe oblicze.
Dla obu naszych bohaterek nowe czasy oznaczają coś zupełnie innego. Maryla, przy odrobinie szczęścia ma szanse zachować życie, Debora skazana jest na śmierć. I obie zdają sobie z tego sprawę, a to oznacza różne decyzje, różne wybory. Nie zostają jednak same, przy Maryli trwa jej mąż, a Debora w dalszym ciągu może liczyć na opiekę kochanka. Tak, nasze bohaterki korzystają z męskiej ochrony, jednak można wyczuć, że opieka ta zawsze będzie dla nich niewystarczająca. W ogóle w naszej książce ci mężczyźni są tłem dla naszych bohaterek. Obie oczekują opieki, wyrażają jednak niezadowolenie, kiedy ta zbyt ingeruje w ich poczucie wolności, a to przeszkadza w słuchaniu dobrych, jak się okazuje, rad. Nie narzekajmy jednak na naturę kobiet, w końcu za coś je kochamy, tylko skupmy się na istocie tej historii. W życiu obu kobiet następuje moment, w którym życie staje się zbyt bolesne, w którym dotychczasowe przeżycia nie pozwalają normalnie egzystować. Dla Debory to wieść o śmierci jej siostry, a dla Maryli to okropieństwa walk powstańczych na Starówce. Czy o przyszłe macierzyństwo nakazało Maryli walkę aż do końca? A może dalej nadzieja, dalej wola życia, świadomość, że lepsze dni muszą nastać? A może nie widziała aż tylu okropieństw co Debora, kobieta, która straciła nie tylko rodzinę, ale nawet pragnienie uszczęśliwienia mężczyzny swego życia. Nietrudno się domyśleć, że obie kobiety nie pałały do siebie sympatią. Maryla postrzegała Deborę jako zagrożenie dla życia jej i rodziny, a Debora odwzajemniała się jej pogardliwymi myślami, bowiem wdzięczność nie pozwalała na ich wyartykułowanie. I tak naprawdę trudno jest oceniać te uczucia. Wprawdzie dewaluacja kary śmierci była wówczas znana wszystkim, ale nie każdy sobie ją uświadamiał. Debora zaś zmęczona wspomnieniami, zamknięta w czterech ścianach chciała prawdopodobnie tylko zakończenia koszmaru, zakończenia niepewności. Jej przyszłość jest już bowiem postanowiona, niewiadomym jest tylko kiedy nastąpi i w jakich okolicznościach. I to właśnie po mistrzowsku opisała Magdalena Mosiężna, powodując, że czytelnik zaczyna zastanawiać się czy ta książka jest na pewno debiutem literackim.
Jeśli tak, to czekam na kolejne jej książki.