
Wojna. Ona niszczy wszystko, pozostawia za sobą jedynie zgliszcza. Najbardziej krzywdzi tych najsłabszych, kobiety, dzieci, starcy. Nikt nie jest bezpieczny, bowiem strona zwycięska zawsze stara się wziąć krwawą zemstę. I wtedy następuje exodus tych, którym udało się przeżyć, a pod władzą zwycięzców nie mogą liczyć na ludzkie traktowanie. Uchodźcy, nikomu nie potrzebny element wojny.
REKLAMA
Ostatnie dni wojny domowej w Hiszpanii. Wśród uciekinierów zmierzających do granicy francuskiej znajduje się dwójka młodych ludzi. To student medycyny Victor Dalmau, który w okopach i szpitalach polowych zdobył medyczne doświadczenie godne światowej klasy chirurgów i jego niedoszła szwagierka, Roser. Kobieta oczekuje dziecka, które ostatecznie rodzi się we francuskim obozie. Mężczyzna roztacza opiekę nad obojgiem, uważa się za odpowiedzialnego w zastępstwie poległego brata. Przed obojgiem otwiera się perspektywa wyjazdu do dalekiego, egzotycznego państwa. Oto chilijski poeta, Pablo Neruda, namawia prezydenta, by przyjąć grupę Hiszpanów. Kobiety, dzieci, rodziny, fachowców, których brakuje w ojczyźnie. Victor namawia kobietę na fikcyjny ślub, to jedyna szansa na normalne życie. I mimo przeszkód zdobywają je, a nawet porzucają fikcyjność swego związku. Jednak los lewicowych uchodźców często zatacza pętlę. Dyktatura Pinocheta oznacza fizyczne niebezpieczeństwo dla Victora. Rodzina Dalmau znowu musi znaleźć swe miejsce na ziemi.
Isabel Allende. Tak, nazwisko nie jest przypadkowe, ta chilijska pisarka i dziennikarka jest spokrewniona z Sakvadorem Allende, obalonym przez Pinocheta prezydentem Chile. Doświadczenie uchodźcy, jest również i jej doświadczeniem, więc cały swój talent poświęciła udowadnianiu, że ten często bosy i bezbronny uciekinier, również jest człowiekiem. Długi płatek morza powstał w momencie, w którym kryzys uchodźców z 2015 roku został zażegnany, jednak z każdym dniem nowy exodus jest coraz bardziej prawdopodobny. Jest bowiem na tym świecie jeden satrapa, który traktuje wojennych uciekinierów jako kartę przetargową dla uzyskania politycznych korzyści. A my, dzielni i dumni europejczycy, potomkowie husarii i dzielni bojownicy wojen stoczonych w wygodnych fotelach, my, którzy zapomnieliśmy czym jest wojna i niedostatek chcemy dzielnie stawić im czoła. W bohaterstwie swoim zapominamy nie tylko o ludzkiej empatii, ale nawet o logicznym myśleniu. Wszyscy chyba pamiętamy atmosferę polityczną sprzed pięciu lat. Pamiętamy jak to dawaliśmy sobie wmówić poglądy urągające nie tylko empatii, ale logicznemu myśleniu i zdrowemu rozsądkowi. I tak oto potomkowie husarii uznali, że małe dzieci są dla nich zagrożeniem, a ci, którzy czerpali dumę z faktu, że Kopernik był ich rodakiem, wierzyli w newsy urągające podstawom logiki. Czy można wszystko wytłumaczyć strachem? A może właśnie te narodowe nasze cechy zostały utracone na zawsze? Może zaginęły na wieki w masowych grobach kryjących ciała tych, którzy faktycznie te cechy posiadali? Może Hitler i Stalin przez swoją morderczą politykę ostatecznie skundlili nasz naród, doprowadzając do tego, że powszechna jest u nas mentalność chłopa pańszczyźnianego? Takiego, któremu wystarczy pełna miska i poczcie ważności wyrażane jedynie tym, iż dopuszczalnym jest spalenie stogu, lub spustoszenie dworu.
Zastanówmy się nad tym.
