Marcin Kydryński
Dal. Listy z Afryki minionej
Marcin Kydryński Dal. Listy z Afryki minionej Edipresse Książki

Afryka miniona. Oj, dałeś mi Marcinie Kydryński do myślenia drugą częścią tytułu swej książki. Czym bowiem jest czas przeszły? Czy obejmuje tylko lata ze starych pocztówek, kiedy to o Afryce pisali tylko biali w poczuciu swej nieuzasadnionej wyższości? A może jest to też dzień wczorajszy, który przecież też jest przeszłością? A może nie powinienem się zbyt długo zastanawiać nad samą książką, wiedząc, że szykujesz dla mnie jeszcze niejedną zagwozdkę, niejedną pułapkę intelektualną….

REKLAMA
Pretekstem do napisania tej książki stały się zebrane przez jej Autora pocztówki, fotografie, mapy i ryciny. Wszystkie poświęcone Afryce pokazują jej przeszłość, przeszłość z epoki, kiedy Afryka miała być rajem dla białych, szukających tu bogactwa, przygód czy spełnienia erotycznych zachcianek. Kartki pocztowe wykonane na początku z robionych w Afryce fotografii, wywoływane i powielane w Europie, zmierzały z powrotem do Afryki, by tam, ponownie kupione, opatrzone znaczkiem pocztowym, adresem odbiorcy i zdawkowym opisem przygód oraz pozdrowieniami, trafiały znów do Europy, tym razem do konkretnych adresatów, stając się motorem pobudzającym wyobraźnie, a także dokumentem epoki. Te dokumenty nierzadko są dla nas wyrzutem sumienia. Cóż bowiem można powiedzieć o kimś, kto wysyła swym bliskim pocztówkę, na której widać początek egzekucji, albo spętanych i prowadzonych niewolników. Tak, powiada się, że biały człowiek stworzył w Afryce podwaliny zachodniej cywilizacji, modelu funkcjonowania nowoczesnego państwa. Jak to wyszło w praktyce wie każdy, kto choć trochę interesuje się historią. Niemniej jednak te czasy naznaczyły zarówno Europejczyków, jak i całą Afrykę.
Odbiegłem trochę, od samej książki, którą tak naprawdę trudno jest zdefiniować. Jak już pisałem, pretekstem do rozważań Autora są te kartki pocztowe czy fotografie, jednak, po wnikliwym przeanalizowaniu samego zdjęcia, Kydryński zaczyna sięgać do znanych autorów piszących o Afryce, a także do własnych doświadczeń i snuje dywagacje, które często pozornie odbiegają od głównego nurtu książki. Z tego względu Dal jest przede wszystkim ocierającą się o filozofię rozprawką na temat kim właściwie jest człowiek, czy zdaje sobie sprawę z konsekwencji własnego postępowania, swoich wyborów. Przede wszystkim jest jednak wyzwaniem rzuconym czytelnikowi. Oto zarówno odniesienia literackie wyrażane wprost, jak i aluzje do określonych dzieł czy autorów, są dla wytrawnego czytelnika swoistym pretekstem do sprawdzania swej wiedzy. A wyzwanie rzucone przez Kydryńskiego jest dość wymagające, na szczęście jednak jesteśmy obaj przedstawicielami jednego pokolenia, toteż z trudem, ale jednak dotrzymywałem mu kroku w czasie lektury Dali.
A o też jest źródłem satysfakcji.