
Rok 1920. Od tych wydarzeń minęło już sto lat. To dużo, by spojrzeć na wydarzenia tamtych lat z dystansem, to dużo, by docenić jak dalece wydarzenia z tamtych dni wpłynęły na historię nie tylko Europy, ale całej Europy i świata.
REKLAMA
Ten album jest wspaniałym uhonorowaniem tamtych dni. Wydarzenia od marca do lipca 1920 roku w relacjach uczestników, bogato ilustrowane fotografiami pozwala uświadomić czytelnikowi, nawet temu, który doskonale zna historię, wagę wyprawy kijowskiej, konieczności pobicia bolszewików zanim urosną w siłę i będą mogli zagrozić państwu polskiemu, które dopiero co odzyskało niepodległość. Marszałek Piłsudski zdając sobie sprawę, że nie leży w polskim interesie restytucja carskiej Rosji, Rosji agresywnej, popierał ideę państw buforowych, które oddzielą Polskę od groźnego sąsiada. Czułym punktem Rosji miała być Ukraina. I to właśnie ona, rządzona przez atamana Petlurę, miała stać się państwem buforowym, częściowo zależnym od Polski i sprzymierzonym z Nią. Ten cel nie został osiągnięty, niemniej jednak, idea polityki wschodniej, opartej o popieranie niepodległości państw oddzielających Polskę od Rosji, przeżyła, w nieco odmiennym kształcie do dnia dzisiejszego.
Wybierając do niniejszego albumu teksty źródłowe, Agnieszka Knyt starała się przedstawić nam możliwie najpełniejszy obraz tamtych dni. Nie ograniczała się więc ani do relacji, czy rozkazów i umów, jakie zawierała strona polska. Oczywiście większość materiałów, ze zrozumiałych względów stanowią wspomnienia żołnierzy i oficerów wojska polskiego, niemniej jednak znajdujemy też punkt widzenia bolszewików, którzy przedstawiali się jako strona zaatakowana i pokrzywdzona. Z tym większą złością czytamy dziś buńczuczny rozkaz Michaiła Tuchaczewskiego zapowiadający pobicie pańskiej Polski, a nadzieję i obawy przed spodziewanym sukcesem armii Tuchaczewskiego odnajdujemy w liście, jaki 31 lica 1920 roku skreślił do swej żony pułkownik Jaklicz. Oczywiście zdjęcia, relacje nie oddają pełnej grozy tamtych dni. To tylko odda relacja ustna, opowieść o hordzie krasnoarmiejców, którzy pozostawiali za sobą zgliszcza i ruinę, jak przechodzące tornado, albo szarańcza. W tych dniach jeszcze nikt nie przypuszczał, że niedługo w bitwie warszawskiej przeciwnik zostanie pobity, a Polska uratowana.
Ale o tym będziemy czytać w drugim, niezwykłym albumie wydanym przez Ośrodek Karta.
