
Dwustu Greków, którzy stanęli do walki w najsłynniejszej wojnie starożytności. Dwustu poległych, których nazwiska zostały spisane ku wiecznej chwale. Ta książka jest elegią i trenem na ich cześć. W taki oto sposób Alice Oswald wprowadza nas w klimat Iliady.
REKLAMA
Nie ma chyba człowieka, który choćby nie słyszał o tym dziele. Epos heroiczny w swej kompozycji podporządkowany gniewowi Achillesa, składa się z epizodów wojny, której przyczyna dla nas współczesnych wydaje się błaha. I może właśnie to spowodowało, że tak wielu czerpało wprost z Homera. Wątki homeryczne możemy znaleźć choćby w opisie bitwy na dworze Soplicy, tak plastycznie opisanej przez Adama Mickiewicza. A jednocześnie tak niewielu nam współczesnych sięga po Iliadę czy Odyseję. Być może przyczyna tego leży w obszerności tych dzieł, a być może każdy z potencjalnych czytelników zdaje sobie sprawę z faktu, że należy do nich po prostu dojrzeć, osiągnąć ten poziom, na którym nie treść stanowi o wartości dzieła, ale język, którym posługuje się Autor, czy sposób sformułowania swego przesłania. Dopiero kiedy osiągniemy ten poziom będziemy mogli wejść swobodnie w starożytną narrację i czerpać z niej to, co najcenniejsze. W zamierzeniu Alice Oswald Monument ma być uwspółcześnioną formą Iliady, choć nie jest jej streszczeniem. Autorka stara się oddać jedynie klimat dzieła w sposób zrozumiały dla współczesnego czytelnika. Odczytując Homera, jako twórcę trenu upamiętniającego poległych, stworzyła ona wersję Iliady, w której najważniejszy jest płacz nad tymi, którzy oddali swe życie i ich przesłanie, ich wersję życia, walki oraz śmierci. Możemy oczywiście nie zgodzić się z takim spojrzeniem na Homera, niemniej jednak warto poznać jej stanowisko, a może nawet sięgnąć po Iliadę, której pewnie wielu z nas, podobnie jak i ja sam, po prostu nie czytało.
A może właśnie dzięki Oswald nieco dojrzejemy do starożytnego eposu? Chyba warto.
