
REKLAMA
Bree, Olivia, Kitty i Margot nie mają ze sobą nic wspólnego. Chodzą co prawda do tej samej szkoły, ale na tym ich podobieństwo się kończy. A przynajmniej tak mają myśleć wszyscy dookoła. Bowiem gdy tylko nikt nie patrzy, dziewczyny opracowują odwety na szkolnych prześladowcach.
Wszystkie należą do tajnego stowarzyszenia Nie Wkurzaj Się, które skutecznie unika rozpracowania. Wydawać by się mogło, że nowy rok szkolny przyniesie ze sobą znane jedynie problemy, jednak niepodziewanie ich najnowszy cel zostaje znaleziony martwy. W ręku trzyma zakrwawioną kartkę NWS. Do dziewczyn dociera, że ktoś próbuje się na nich zemścić i że chyba nie są tak anonimowe, jakby się to mogło wydawać.
„Odwet” to pierwszy tom dylogii „Nie Wkurzaj Się” Gretchen McNeil. To połączenie „Elity” ze „Słodkimi kłamstewkami” – podobieństwa między tymi trzema tytułami widać od razu, a można wymieniać i inne utwory – choćby „Perfekcjonistki” czy „Control Z”. Ale choć tytuły można mnożyć i mnożyć, to „Odwet” ma w sobie pewną szczyptę nowości.
Przede wszystkim Gretchen McNeil udało się zrównoważyć ten mix thrilleru z typową powieścią młodzieżową. W „Odwecie” są mroczne sekrety i niebezpieczeństwo czyhające za rogiem, ale i humor oraz nastoletnie problemy równie ważne co rozwiązanie zagadki morderstwa. Jakoś potrafiła zachować równowagę między poruszaniem tematów tabu i lekkim humorem wypełniającym strony. Nie jest idealnie, ale czyta się to dobrze.
Na pochwałę zasługuje wartka akcja – Gretchen McNeil tak skonstruowała fabułę i tak porozstawiała kolejne tropy, że historia leci dość płynnie, bez większych przestojów. Wiele tropów wcześniej sugeruje, jednak długo ukrywa przed czytelnikiem, co samo w sobie nie jest błędem, ale sprawia, że czytelnik po niektórych wątkach się jedynie prześlizguje. Cierpi tło fabularne – wiele wątków po prostu jest, bo jest, ale nie zostało satysfakcjonująco pogłębione.
Jak przy tym wszystkim wypada ekranizacja BBC, którą można oglądać na Netflixie? Nieco uwspółcześniła historię – między 2014, kiedy to wydano „Odwet”, a 2020 świat technologii trochę poszedł do przodu, ale przede wszystkim zmienił się sposób pisania powieści (czy też szerzej fabuł) młodzieżowych. Może nie zaskakująco – ale coraz powszechniejsze staje się wpisywanie do powieści młodzieżowych narracji grup mniejszościowych. Tego nie ma w książkowym „Odwecie”, jest za to w serialowej wersji.
Jednak co ważniejsze, serial gruntownie zmienił historię – tzn., zostawił główną oś napędową fabuły czyli działalność NWS, ale pozmieniał całą resztę. Nieco inna jest sama opowieść, bowiem serial pogłębił wątki poboczne i pododawał nowe, by zachować dynamikę akcji w kolejnych odcinkach. Zmieniają się wątki osobiste bohaterek, choć w zarysie są podobne. Pierwszym z rzędu przykładem może być wątek Olivii i Amber, których relacja w książce opiera się na ciągłej rywalizacji i wzajemnej niechęci, tymczasem serialowe bohaterki naprawdę się przyjaźnią i żywią ku sobie cieplejsze uczucia. To wszystko sprawia, że odbiorca otrzymuje dwa osobne i samodzielne teksty.
„Odwet” kończy się niespodziewanie, zostawiając czytelników z mnóstwem pytań. Każe niecierpliwie czekać na ostatni tom, który powinien wyjaśnić zagadki, które się namnożyły po drodze. Ciekawe, czy „Zemście” uda się dać czytelnikom satysfakcjonujące zakończenie.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
