
Ech, rzucić to wszystko i zaszyć się w Bieszczadach. Któż z nas choć raz nie powiedział tego zdania? Tęsknota za prostym życiem tkwi w każdym z nas, jednak nie każdy ma odwagę, by te pragnienia zrealizować.
REKLAMA
Poznajmy Vatanena, zmęczonego dotychczasowym życiem dziennikarza z helsińskiej gazety. Nasz bohater znużony jest pisaniem o rzeczach, które nikogo nie interesują, nie znajduje też ukojenia w życiu rodzinnym. Wszystko zmienia się kiedy pod opiekę naszego bohatera trafia ranny zajączek. Noc w obcym lesie, z rannym zwierzakiem skłania naszego bohatera do porzucenia zarówno pracy, jak i jędzowatej żony. I w tym właśnie momencie zaczyna się anabasis po fińskiej prowincji. Ciekawy to był rok. Wraz z pozostawieniem starego ubrania Vatanen zyskał nowe życie. To już nie pisanie, ale ciężka praca, taka jak przy gaszeniu lasu, to rozmowy przy mocnym alkoholu lub kobiety, które taki sam wysiłek wkładają w pracę jak i seks. Wreszcie to spotkanie z oryginałami takimi jak mężczyzna przekonany, że Urhe Kekkonen ma klona, brata bliźniaka młodszego o kilkanaście lat, swego zastępcę, następcę i kontynuatora prowadzonej polityki. I rok z zającem jest tym rokiem prawdziwego życia, smakowania go każdym zmysłem, delektowania się nim i wykorzystywania do granic możliwości. I ten, komu dane jest posmakować takiego życia nie ulęknie się niczego, nie zawaha się nawet przed ściganiem niedźwiedzia w rosyjskich lasach.
I kiedy już skończymy czytać tę niepozorną książeczkę zrozumiemy, dlaczego Rok zająca stał się kultową książką dla wielu czytelników na całym świecie. Arto Paasilinna przypomina nam starą, zapomnianą prawdę. Nie sposób zniewolić kogoś, kto czuje się wolny, duch zawsze będzie panować nad materią, że wystarczy tylko chcieć zmienić swoje życie, by nabrało nowego, pełnego smaku. Człowiek bowiem zdolny jest do wszystkiego.
O ile oczywiście zechce.
