
Japonia. Kraj kojarzony z kwitnącą wiśnią, rytuałami, mrówczą wręcz pracą i sztywną hierarchią, samurajami i rytuałami parzenia herbaty czy harakiri. Wszelkie odstępstwa od tak ustalonej normy wydają się czymś bluźnierczym, a przecież być musiały, czego dowodzą opowiadania Osamu Dazaia.
REKLAMA
Owoce wiśni to antologia krótkiej, bo zaledwie piętnastoletniej kariery literackiej pisarza, którego określa się w Japonii mianem kultowego, w sposób mistrzowski wpisującego się w charakterystyczny dla literatury japońskiej gatunek powieści o sobie. Powieści o sobie nie można utożsamiać z autobiografią, choć zawiera on własne doświadczenia Pisarza. Narratorem przemawiającym w pierwszej osobie może bowiem być w niej zwierzę, dom czy drzewo. Do tego w powieści o sobie odrzuca się wszelkie tendencje do idealizowania bądź też wybielania zachowań narratora czy określonej grupy społecznej. Powieść o sobie ma pokazywać prawdę, własne doświadczenia, błędy czy wady, unikając jednocześnie moralitetów czy wzorców postępowania. To czytelnik ma zdecydować czy w danej sytuacji postąpiłby w taki czy inny sposób. I właśnie takie jest pisarstwo Dazai, który z własnego życiorysu, własnych doświadczeń czerpie pełnymi garściami tworząc opowieść o niezbyt szczęśliwych losach mężczyzny pochodzącego ze zubożałej inteligencji, o arystokratycznym pochodzeniu, cierpiących na uzależnienia od używek czy też femme fatale, o ludziach, którzy wielkimi krokami zmierzają ku samozagładzie. Nie jest to oczywiście lekka lektura, przygnębienie ogarnia czytelnika z każdą kartką, a jednocześnie jest w tych opowiadaniach coś, co nie pozwala porzucić lektury. I nie chodzi tu o zwykłe porównanie stylu pisania, rozwoju Dazaia jako pisarza. Tu raczej w grę wchodzi ta sama fascynacja, która zmusza ćmę do lotu wokół płomienia świecy. A kiedy wreszcie zakończymy szesnaste, ostatnie opowiadania, zaczniemy zastanawiać się czy jest coś w sensie życia, co Autor zgłębił, ale z sobie jedynie znanych powodów nie przeniósł na karty swych książek?
Być może. Ale nie myślmy o tym.
