
„Gdyby Anna była naprawdę taką, jaką jest, gdy gra rolę czarującej, przedowcipnej, interesującej, życie z nią byłoby przeurocze. Ale to tylko rola. Gdy się nią zmęczy i staje się całkiem sobą prawdziwą- zionie złością jak witriolej- nienawiść i pogarda dominuje, nawet jej spojrzenia zabijają”
REKLAMA
Ten zapis z Dzienników Marii Dąbrowskiej datowany na 29 września 1960 roku wydaje się bardzo niesprawiedliwą oceną życiowej partnerki. Obie kobiety przeżywają coś, co sama Kowalska określiła mianem dwóch smutnych samotności. Dwie nieszczęśliwe kobiety szukające szczęścia, pragnące bliskości i spełnienia, zarówno tego w życiu prywatnym, jak i zawodowym. To ostatnie udało się tylko jednej z nich. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to toksyczna relacja. Czy tak było naprawdę?
Anna Kowalska nie zapisała się jakoś szczególnie w naszej pamięci, dlatego chyba Sylwia Chwedorczuk zdecydowała się na taki, a nie inny tytuł jej biografii. Prowokacyjnie tytuł ten kusi czytelników łasych na lekturę obyczajowych skandali. Partnerski związek dwóch kobiet w scenerii powojennej Polski to istna gratka dla tego typu czytelników. Jednak Autorka skupia się przede wszystkim na sylwetce zapomnianej pisarki. I tak poznajemy całą życiową drogę nieco zakompleksionej dziewczyny, która dość wcześnie zakłada rodzinę ze starszym od siebie pracownikiem naukowym. Wspólne podróże, fascynacje kulturowe i próby literackie czynią z Kowalskiej model kobiety bluszcza, oplatającej się i żyjącej w cieniu mądrzejszego od siebie partnera. W końcu fascynacja starszą od siebie i bardziej znaną pisarką. Romans, który jest równie trudny, co gorący, chęć pogodzenia romansu z normalnym życiem rodzinnym i późnym macierzyństwem, wdowieństwo i reszta życia u boku partnerki, która mogła gwarantować poczucie szczęścia i stabilizacji. Zaiste smutne to życie i smutna historia, a cytowany przeze mnie wcześniej fragment dzienników Dąbrowskiej dowodzi, że miłość w każdym wydaniu ma różne oblicza, co przyzna chyba każdy, kto kiedykolwiek naprawdę kochał. Ale nie miłosna strona ma znaczenie dla czytelnika. Przypomnienie historii zapomnianej pisarki jest najważniejsze dla każdego miłośnika literatury.
Nawet jeśli jej twórczość do nas nie przemawia.
