Wiktor Paskow
Ballada o lutniku
Wiktor Paskow Ballada o lutniku Wydawnictwo Poznańskie

Pozornie to zwykła historia jakich wiele. Przyjaźń starego człowieka i małego chłopca. Motyw wielokrotnie wykorzystywany w literaturze czy filmie. A jednak Ballada o lutniku to coś więcej niż zwykła historia o przyjaźni.

REKLAMA
Georg Henig, stary lutnik zobowiązuje się wykonać maleńkie, dziecięce skrzypce. Ich właścicielem ma być dziecko, które ujęło starego mistrza. Henig jako jedyny dostrzega wyjątkowość chłopca, który pewnie nigdy nie słyszał zachwytów, ani tak wyrafinowanych komplementów. Powoli zacieśnia się więź, nie tylko przyjaźni, to, co łączy naszych bohaterów, przypomina relację wnuczka i dziadka. Mężczyzna chce przekazać chłopcu jedyny swój skarb – narzędzia lutnicze. Sprzedaż tych narzędzi pozwoliłaby mężczyźnie wydobyć się z biedy, jednak ten nie chce, by stały się własnością ludzi traktujących wyrób instrumentów muzycznych jak zwykłe rzemiosło. Dla Heniga do wyrobu skrzypiec potrzebne jest powołanie, ta miłość do własnego zawodu przekracza zwykły szacunek dla swego fachu. Żyje więc i mieszka w obskurnej piwnicy, przymierając głodem do czasu, kiedy zajął się nim ojciec chłopca.
Książka o życiu, o przymusowym dojrzewaniu o wielkiej przyjaźni, o życiu w biednej, robotniczej dzielnicy Sofii. Ale też książka o radzeniu sobie z zawiścią innych ludzi, z ich podłością, nienawiścią, tą najgorszą, podyktowaną pobudkami materialnymi. Czyni ona z człowieka przeszkodę do zajęcia jego piwnicznej nory czy zabrania mu kilku narzędzi. Bowiem dorosłość sprowadza się do stawiania oporu ludzkiej podłości, ich nielojalności czy braku wdzięczności. Prawdziwie kochać i marzyć może tylko dziecko, bowiem swa niewinnością uświęci wszystko, co jest zwyczajnie ludzkie.
I nawet jeśli proza życia zwycięży, dziecięce marzenia pozostaną, choćby we wspomnieniach.