Petros Markaris
Chleba, edukacji, wolności
Petros Markaris Chleba, edukacji, wolności Noir sur Blanc

Nowy rok w Atenach. Cała Grecja szykuje się do bezprecedensowej operacji zmiany waluty. Grecja wraca do drachmy, co młodsi przyjmują jako powstanie z kolan, a starsi, jako zapowiedź pogłębienia się kryzysu. Demonstracjom i wszechobecnemu strachowi towarzyszy intensywna praca policji kryminalnej. Oto bowiem ktoś morduje dawnych bohaterów, stawiających opór juncie wojskowej.

REKLAMA
Tak, to już trzecia, ostatnia część serii kryminałów Petrosa Markarisa. Tym razem Autor umieścił akcję w Grecji, która przeprowadza grexit. Młozi, niezadowoleni z oszczędności świętują. Drachma ma być remedium na wszystko, na zadłużenie, dotychczasową politykę oszczędności, na kryzys. Ich rówieśnicy świętują w Rzymie i Madrycie. Reszta Europy pozostaje przy euro, które, jak się możemy domyślić, umocni się, zwiększając i tak już wysokie zadłużenie słabszych gospodarek, które właśnie opuściły Unię Europejską. Operacja zmiany walut jest tak kosztowna, iż rząd zamraża wypłaty emerytur i pensji w sferze budżetowej. Sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli i tylko poczucie obowiązku nakazuje funkcjonariuszom policji prowadzić śledztwa w sprawie trzech zabójstw. Ich ofiarami są dawni bohaterowie studenckiego strajku na Politechnice Ateńskiej z listopada 1972 roku. Pierwotna teza, iż sprawcami morderstw są przedstawiciele skrajnej prawicy, szybko upada. Motywem wydaje się być niezadowolenie z tego, jak wielu dawnych bohaterów porzuciło swe dawne ideały. Przed inspektorem Charitosem stoi trudne zadanie.
Trzecia część trylogii Markarisa, jak żadna z poprzednich pokazuje polityczne sympatie Autora. Nie przypadkiem akcja umieszczona została w realiach po grexitowskiej Grecji. Powrót do drachmy nic nie da, a gospodarka jest zbyt słaba, by zadłużony kraj mógł samodzielnie dać sobie w epoce globalizacji. Spójrzcie dlaczego zostaliśmy, zdaje się mówić Markaris, zapowiadając jednocześnie, że dalszego ciągu być nie może. I to ostatnie skłoniło go do pokazania tego, co myśli o zmianach, które zachodzą w społeczeństwach całej Europy. Skręt na prawo jest właściwy dla ludzi o dość niskim wykształceniu i horyzontach, zbyt daleko idący skręt w lewo również oznacza brak wyobraźni. Ostatnia opcja, jaką są centrystyczne przekonania, prowokuje ataki z obu stron. Skuteczność, przy stałym ataku, jest trudna, bowiem trzeba zachować równowagę między poszanowaniem prawa i zdrowym rozsądkiem, a iście humanistyczną wrażliwością społeczną. Tymczasem nowy XXI wiek funduje nam zapowiedź kulturowych wojen o złudzenia, określane mianem dumy narodowej czy sprawiedliwości społecznej, rodem z Kapitału Marksa. A centryście pozostaje jedynie próba pogodzenia ognia z wodą.
Co, jak wiemy, nie jest możliwe.