Amos Oz
Mój Michael
Amos Oz Mój Michael Dom Wydawniczy Rebis

Źle dobrane małżeństwo, powolny rozpad i ucieczka w marzenia. Opowieść, którą należy odczytywać jako preludium do późniejszej, najbardziej osobistej książki Amosa Oza.

REKLAMA
Przyznam, że mam do tej książki sentyment. Od niej bowiem zaczęła się moja przygoda z twórczością Amosa Oza. Spokojna, beznamiętna prawie relacja kobiety, która opisuje swoje nieudane małżeństwo, trwająca w nim i tracąca powoli nadzieję na szczęście, poruszyła mną. Trzeba było jednak trzydziestu lat, bym zrozumiał, że ta książka stanowiła jedynie wprawkę do Opowieści o miłości i mroku. Tam również pojawił się motyw nieszczęśliwej kobiety, kobiety trwającej i tracącej złudzenia, kobiety, która chce uciec do lepszego życia, lub chcąca porzucić dotychczasowe. Trzeba było trzydziestu lat, by Oz pozwolił uciec kreowanej przez siebie bohaterce tak, jak w rzeczywistości uciekła od swego życia jego matka.
Małżeństwo Chany i Michaela Gonenów stanowi lustrzane odbicie małżeństwa Klausnerów. On, intelektualista z kompleksami, opiekuńczy, kochający syna i starający się kochać żonę. Ona, wrażliwa, tkwiąca w kreowanych przez wspomnienia marzeniach, stara się być dobrą żoną i matką. W tle pierwsze, chyba najtrudniejsze lata państwowości Izraela. Trudne warunki mieszkaniowe, niskie płace, spore potrzeby młodego małżeństwa, wymagające troski dziecko i naukowe ambicje męża. Powolne umieranie miłości, albo tego, co wcześniej za miłość uważali. Chana nie odchodzi, bowiem Autor nie jest jeszcze gotów na odejście tej, której daje część cech swej matki. Niespełna trzydziestoletni Autor nie jest gotów zmierzyć się z tak ciężkim wspomnieniem. Zakończeniem, którego właściwie brakuje, jest kolejna fantazja kobiety, kolejna wizja inspirowana wydarzeniami z dzieciństwa, fantazja o wolności.
Na prawdziwe odejście przyjdzie jeszcze czas.