Kristina Sabaliauskaitė "Silva Rerum"
Kristina Sabaliauskaitė "Silva Rerum" Wyd. Literackie

REKLAMA
Anno Domini 1666. Dwór Narwojszów w Milkontach na Litwie. Jan Maciej dobiegając kresu swego życia, wspomina przeszłość i zapisuje swoje przemyślenia w rodzinnej księdze.
Ma co wspominać - za sprawą dziwnego przypadku za każdym razem, gdy sięga po pióro, na rodzinę spadają kolejne nieszczęścia. Najazdy tatarskie na Wilno, z którego przed laty musieli w popłochu uciekać, diabeł w ludzkiej skórze, który zawładnął sercem jego jedynej córki, pogrzeby i narodziny - życie Narwojszów pełne jest poruszających wydarzeń, które wywarły wpływ na Narwojszów.
“Silva Rerum” otwiera tetralogię o rodzie Narwojszów. Każdy z tomów opowiada o innym pokoleniu rodziny stojących w obliczu kolejnych przełomowych wydarzeń historycznych. Seria obejmuje więc kilka wieków historii Wielkiego Księstwa Litewskiego – jego powolnego upadku, ale i osiągnięć, które po drodze zdołali uzyskać.
Pierwszy poświęcony jest rodzinie Jana Macieja – jego żonie Elżbiecie, a także dzieciom Urszuli i Kazimierza. To jego potomstwo namiesza w spokojnym od lat życiu Narwojszów. Rodzeństwo różni się pod wieloma względami, łączy ich jednak skłonność do podejmowania gwałtownych decyzji, by ukryć pod powierzchnią wewnętrznego zła, grzechu, skłonności do mroku.
“Nie ma żadnych złych znaków, jest tylko ciemne myślenie o nich, podobne do żyjącego w mrocznej piwnicy bazyliszka; wystarczy go stamtąd wywlec na światło, a się okaże, że jest on tylko małym, oślizgłym, biednym stworzeniem, którego wszyscy nienawidzą i które nienawidzi samego siebie, i jest groźne tylko wtedy, gdy człowiek boi się mu spojrzeć w oczy, bo bazyliszek to nic innego jak strach przed sobą i nieczyste sumienie”.
Motyw zła pojawia się zresztą w “Silva Rerum” pod wieloma postaciami. To zło w postaci wroga - pamięć o najeździe Tatarów wciąż jest w wileńczykach żywa, to zło skrywane w duszy – bezmyślne okrucieństwo Urszuli czy tłamszone pragnienia wypychające na zewnątrz pogardę do świata, to także zło pojawiające się w osobie diabła - pozbawionego zasad moralnych Binkonta. To zło, które można łatwo rozpoznać, ale też takie, które skrada się i atakuje w najmniej spodziewanym momencie.
Ta obsesja na punkcie zła świetnie się w “Silva Rerum” łączy z innymi motywami. Na zasadzie barokowych przeciwieństw jest rozpusta i katolicka asceza, jest pokora i pycha, korzystanie z życia i fascynacja śmiercią i rozkładem. Wystylizowana fabuła świetnie znajduje swoje odbicie w warstwie językowej. Ta także jest stworzona na wzór barokowych utworów, łączy w sobie artystyczny przepych i minimalistyczną warstwę fabularną (wydarzenia można byłoby streścić w kilku zdaniach).
W “Silva Rerum” wartka akcja spotyka bogaty język i barokową warstwę stylistyczną. To uczta dla oka, ale z fabułą skierowaną ku powieści popularnej, dająca szerokie pole możliwości do odczytania. W zależności od tego, na co czytelnik zwróci uwagę, otrzyma powieść historyczną, romans, kronikę rodzinną lub popis artystycznych możliwości godny barokowych pisarzy.
Marta Kraszewska