
Historia ta zaczyna się w 1934 roku. Jedenastoletni chłopiec na zawsze opuszcza małe, polskie miasteczko, by ruszyć za odwiecznym marzeniem, powtarzanym w czasie kolacji sederowej. Na przyszły rok w Jerozolimie.
REKLAMA
Szimon Peres, izraelski polityk, kilkukrotny minister różnych resortów, wielokrotny poseł do Knesetu, premier i wreszcie prezydent Izraela. O kimś takim mówi się, że jest rasowym politykiem, politykiem skutecznym i politykiem z wizją. Oczywiście wizja wynika z marzeń o dokonaniu czegoś wielkiego. Choćby uczynienia ze skrawka niegościnnej ziemi miejsca pod słońcem dla narodu, który przez dwa tysiące lat nie miał własnego państwa. Początki działalności byy jednak raczej skromne. Ot nastolatek marzący o tym, by zamieszkać w kibucu, realizuje swoje marzenia w Ben Szemen. Kibucnik, tak opiewany przez Amosa Oza, za dnia ciężko pracował, nocą zaś brał karabin i pilnował osady, oraz okolicznych pól, przez napadem arabskich sąsiadów. To tam został dostrzeżony i wybrany na współpracownika Dawida Ben Guriona. To punkt zwrotny w życiu idealisty. Idealizm potrafi uskrzydlić każdego z nas. Wtedy przeszkody w realizacji celów wydają się błahe, wydają się czymś, co można szybko naprawić czy uzupełnić. Wiedzę militarną i znajomość języków obcych można uzupełnić. Gorzej, jeśli fachowiec nie ma wiary w sukces przedsięwzięcia. To chyba dlatego smarkacza, politycznego żółtodzioba uczyniono odpowiedzialnym za sprowadzenie uzbrojenia dla sił zbrojnych nowo powstałego państwa. I ten sam entuzjazm dopomógł już bardziej doświadczonemu politykowi w montowaniu międzynarodowej anty egipskiej koalicji, budowy pierwszego reaktora jądrowego w Dimonie, zaplanowaniu spektakularnej operacji uwolnienia więźniów w Entebe i wreszcie w doprowadzeniu do traktatu pokojowego z Jordanią.
Ta książka nie jest autobiografią w dosłownym tego słowa znaczeniu. To raczej credo polityczne, wskazanie kilku osobistych sukcesów politycznych spisanych przez odchodzącego jużz tego świata polityka. To wskazówka dla kolejnych polityków izraelskich- miejcie marzenia, wszak to o nich mówi Hatikva, hymn Izraela. Miejcie marzenia, bo one pozwalają na ucieleśnienie nawet tego, co wydaje się być niemożliwe. Marzyciel bowiem potrafi wszystko.
I zapewne Szimon nie był aniołkiem, jednak ta skuteczność działań, nakierowanie na osiągnięcie wymarzonego celu, bądź też zminimalizowanie szkód w przypadku porażki, budzić musi szacunek w czasach, gdy ze świecą można szukać polityków takiej miary jak Talleyrand czy Metternich.
