James Wynbrandt
Bolesna historia stomatologii
albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne
James Wynbrandt Bolesna historia stomatologii albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne Wydawnictwo Marginesy

Podobno to wesoła książka. Cóż, pewnie moje poczucie humoru nie jest zbieżne z poczuciem humoru wydawcy, bowiem raczej się przy niej nie śmiałem. Spodobała się natomiast mojej dentystce i stała się elementem wyposażenia jej gabinetu.

REKLAMA
Nikt z nas nie lubi wizyt w gabinetach dentystycznych. Na fotelu czujemy się bezbronni, skazani na laskę i niełaskę osoby trzymającej wiertło. Przed oczami staje nam wizja rodem z Maratończyka Johna Schlesingera, pot zrasza nam czoła i z wyraźnym lękiem wsłuchujemy się w odgłosy dobiegające z gabinetu. Przeraża nas to? James Wynbrandt udowodnił mi jednak, że te tortury są niczym w porównaniu z tym, co przechodzili ludzie w czasach, kiedy ekstrakcja zęba groziła złamaniem szczęki, a ból leczono okadzaniem dymem z pora. Przyznacie, że lepszym jest już dość wygodny fotel i przyjazny błysk w oku znajomego dentysty?
Historia stomatologii to historia bólu i ewolucja sposobów na jego zaradzenie. To też ewolucja szczoteczek do zębów i wykałaczek, słowem historia naszego zainteresowania zębami. Oj była to długa i bolesna ewolucja, których początkami były starożytne zaklęcia na ból zębów, czy nowenny do świętej Apolonii. Naznaczała ją niechęć lekarzy do zajmowania się zębami, strachem pacjentów i historiami o wróżkach zębuszkach. A dość sugestywne opisy dowodzą, że powinniśmy cieszyć się z przywileju dość późnego urodzenia.
Teraz jest bowiem lepiej.