
Jeśli powiem, że Pavol Rankov jest moim ulubiony pisarzem słowackim, nie wczerpie to mojej o nim opinii. Dodam więc, że świetnie włada piórem i niecierpliwie czekam na każdą jego książkę. A po lekturze Legendy o języku czekać będę z niecierpliwością na kolejne.
REKLAMA
Praga, październik 1972 roku. Zaledwie cztery lata minęły od stłumienia Praskiej Wiosny, trwa jeszcze polowanie na czarownice, którego efektem jest swoista czystka wśród nieprawomyślnych obywateli. W bałaganie jaki panuje słowacka rodzina Dobrotków przenosi się do Pragi, gdzie budowane jest metro, a poglądy członków rodziny są nieznane. 2 października tego roku, najmłodsza latorośl rodziny zaczyna studia historyczne na praskiej uczelni. W założeniu ten kierunek miał być bezpieczny. Historia z pozoru nie ma nic wspólnego z polityką. Tak przynajmniej sądzi pani Dobrotkova, jednak nie czytała ona słynnego orwellowskiego hasła. Kluczem władania przyszłością, jest władanie przeszłością. Początek roku akademickiego zbiega się w czasie z badaniami nad szczątkami Jana Nepomucena. Badania te mają przedstawić patrona Czech w krzywym zwierciadle, tak przynajmniej wynika ze słów ambitnego pracownika naukowego z Pragi, opiekuna studentów z pierwszego roku. Czwórka studentów zbierając informacje o Nepomucenie i wypowiadając nieprawomyślne sądy, zwraca na siebie uwagę nie tylko partyjnego opiekuna roku, ale także organów bezpieczeństwa państwowego. Nie wiedzą, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo.
Prosta fabuła, prawda? A jednak dzięki tej prostocie i przywoływaniu czeskiej przeszłości, a także wplataniu opowieści o opiece nad chorą krewną, Pavol Rankov dokonał genialnego w prostocie rozliczenia z systemem komunistycznym, z terrorem wynikającym nie tyle z rzeczywistego, lub urojonego zagrożenia, ale przede wszystkim z osobistych korzyści funkcjonariuszy systemu. Wrogów poszukiwali szeregowi bezpieczniacy, dla kariery, lepszego mieszkania, wczasów w Bułgarii. A przejawem wrogości mógł być styl ubierania się, słuchana muzyka czy zainteresowania. Wszystko można podciągnąć pod działalność antypaństwową. A stworzeni wrogowie muszą być usunięci lub zneutralizowani, bez względu na koszty. Dyktatura bowiem bliska jest systemowi, jaki tworzy zły król, tak więc opowiadając o latach panowania Wacława IV, Rankov w rzeczywistości mówi o Czechosłowacji lat siedemdziesiątych, a mówiąc o śmierci Nepucena, w rzeczywistości opowiada o zamordowaniu niewinnego studenta. Tak to bowiem jest, że dyktatura sięga po każde, znane z historii środki.
A ja, kiedy zrobi się ciepło, pojadę sobie znów do Pragi, na most Karola.
