Złatko Enew
Requiem dla nikogo
Złatko Enew Requiem dla nikogo Wydawnictwo Książkowe Klimaty

Realia bułgarskiej prowincji lat 80 i 90 XX wieku. Podłość zwykłych ludzi i to odwieczne pragnienie spokojnego życia oraz szczęścia. I ten cholerny XX wiek, w którym plany zwykłych ludzi bawią tylko bogów. Złatko Enew postanowił pozbawić nas dobrego nastroju, zmuszając do refleksji nad naturą ludzką.

REKLAMA
Przenieśmy się na chwilę na bułgarską prowincję, w miejsce, gdzie w pozornej zgodzie żyją Cyganie, Bułgarzy i Turcy. Dzieci chodzą razem do szkoły, dorośli robią zakupy w tych samych sklepach, owszem zdarzają się tu i ówdzie awantury, zdarzają się ksenofobiczne, chamskie często uwagi, ale nic nie zwiastuje tego, co za chwilę nastąpi. Tak, jesteśmy świadkami chyba najbardziej podłej akcji komunistycznych władz Bułgarii. Zmiana imion i nazwisk mniejszości tureckiej, akcja wynaradawiania bułgarskich Turków zakończyła się masowym exodusem wielu z nich. Porzucili dorobek całego życia, przenieśli się w nieznane, by zacząć nowe życie, bez szansy na wykonywanie pracy zgodnej z wykształceniem. Ci, którzy nie potrafili patrzeć spokojnie na to bezprawie, byli napiętnowani, jako podejrzani, niema większość nie potrafiła jednak zdobyć się na symboliczny choćby odruch człowieczeństwa. Zaiste, ten obraz prowincji, gdzie rządzi sobie jeden kacyk, a reszta boi się powiedzieć, co myśli, jest równie przerażający, co uniwersalny.
Requiem nie jest książką łatwą. Tu przemoc, krew, gwałty są praktycznie na każdej stronie. Dziedzictwo przemocy może zrodzić tylko przemoc, gwałt musi gwałtem się odciskać, a ofiary szybko stać mogą się katami. A eksplozja przemocy następuje w czasie demokratycznych przemian. Zawsze bowiem czas rozliczeń sprzyja społecznemu bałaganowi. Autor szybko porzuca wielowątkowość opisywanej historii i skupia się na tym jednym. Wątku zemsty. Nie mam jednak prawa zdradzać całej treści książki, muszę jednak ostrzec co wrażliwsze osoby, że ta część jest naprawdę ciężka.
Ale warto przeczytać Requiem do końca.