wydawnictwo noir sur blanc

Każda rodzina ma jakąś skrywaną tajemnica. Anglicy nazywają to „trupem w szafie”. Anna w szafie swej babci znalazła sukienkę, a ta sukienka stała się przyczynkiem do poznania głęboko skrywanego epizodu z życia rodziny

REKLAMA
Tajemnica jaką odkrywa Anna wydaje się banalna. Oto jej dziadek, znany i modny malarz angażuje się w ognisty romans z młodszą od siebie kobietą. Taki romans nie ma przyszłości. On nadal zakochany jest w swej żonie- znanym naukowcu, tworzą szczęśliwą rodzinę, mają dziecko, jakiś materialny dorobek życiowy. Utrata tego, zmiana życia byłaby dla malarza dość trudna. Nie potrafi sobie jednak odmawiać rozkosznych chwil spędzonych z młodą kobietą. Pragnienie to jest tak wielkie, iż Malarz staje się nieostrożny, wkrótce o romansie dowiaduje się jego żona. Jak można się domyślić młoda kobieta odchodzi, a pozostaje po niej jedynie jedna sukienka.
Tropem tej sukienki idzie wnuczka malarza. Próbuje odkryć zagadkę tej kobiety, która zawładnęła pragnieniami jej dziadka. Poznając tajemnicę romansu dziadka zaczyna się fascynować nieznaną wcześniej kobietą. Prowadząc wraz z Anną to śledztwo trafiamy w lata sześćdziesiąte, w epokę dzieci-kwiatów, środowisko bohemy paryskiej i buntujących się fińskich studentów. Wreszcie Anna odkrywa tajemnicę właścicielki znalezionej sukienki. Odkrycie to pomoże jej również uporządkować własne życie, zrozumieć swoje oczekiwania.
Odkładając tę książkę byłem zaskoczony tym, iż Autorka nie starała się narzucić z góry ustalonej oceny postępowania swych bohaterów. Wydaje się, iż samej Autorce chodziło nie o to by czytelnik dokonywał ocen, potępiał czy pochwalał. Pulkkinen chce, byśmy poznali tę historię i przyjęli ja do wiadomości. Oczywiście wkłada w usta Anny słowa potępienia. Wypowiadane były jednak nie po to, by ocenić, lecz po to by zranić. Anna bowiem „zamyka się na zawsze”, ucieka gdzieś w siebie, nie chce dopuścić do siebie nikogo, choć pozornie nie jest sama. Jej partnerski związek pozornie kwitnie, w co wierzy też jej partner. Z dziadkiem może jednak być bardziej szczera. Co prawda nie może wyżalić się dziadkowi, ale tymi dość okrutnymi słowami może dać sygnał dla otoczenia, iż nie wszystko w jej życiu jest takie, jakie być powinno. Zarzuty Anny wobec dziadka nie są więc szczerze wypowiedziane.
Po lekturze „Prawdy” uświadomimy sobie, jak często pochopnie oceniamy innych. Wystarczą nam do tego zasłyszane opinie, wygląd, ubranie jakie nosi ten, kogo chcemy ocenić czy choćby sposób bycia. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ludzie przybierają maski, że nie chcą ujawnić swego prawdziwego ja. Nie uświadamiamy sobie również tego, że nic nie jest w życiu proste, ani jednoznaczne. Jednocześnie dla oceny własnych czynów jesteśmy łaskawi- zawsze znajdziemy jakieś wytłumaczenie, drugą stronę medalu. Może więc powinniśmy być tacy również w stosunku do tych „innych”?