
Jest czas, w którym refleksja nad własnym życiem nie ma sensu, kiedy nic nie możemy zmienić. Kiedy przeszłość można tylko postrzegać jako fakt dokonany. Czas, kiedy jesteśmy zawieszeni w miejscu, które jest tylko poczekalnią. Ale nawet w tym miejscu nie pozbywamy się ludzkich przyzwyczajeń, kiedy potrafimy nadal tworzyć sojusze, knuć i udowadniać innym swoją wyższość, okazywać wladzę i pogardę. Czas po śmierci.
REKLAMA
Naszą opowieść rozpoczyna scena seksu. Wymuszonego, na pograniczu gwałtu. Swoiste powitanie nowej osoby, wskazanie jej miejsca w hierarchii stada. W wielu subkulturach właśnie seks jest nie tyle źródłem rozkoszy, co możliwości upokorzenia drugiej osoby. Nowa musi wiedzieć gdzie jest jej miejsce, musi uznać swą niższość. Trudno chyba o bardziej przygnębiające otwarcie, dance macabre. Cóż, taka bywa niestety proza skandynawska i tylko możemy zastanawiać się nad wpływem klimatu na sposób narracji. Musimy mieć więc świadomość, że na dalszych kartach otrzymamy bardziej przygnębiające treści.
Siedem kobiet, siedem historii, siedem opowieści, których wspólnym mianownikiem jest anoreksja. Jadłowstręt ma swoje źródło w psychice. Ograniczanie pokarmów, obsesyjna kontrola masy ciała i wyglądu ma u naszej siódemki różne źródła. Inspiracja do nowych performance, walka z alkoholizmem czy marzenia o karierze modelki. Jak możemy się domyśleć każda z tych kobiet przypłaciła swą chorobę życiem. Z każdą kartą książki nabierałem przekonania, iż nie jestem docelowym czytelnikiem tej książki. Zacząłem się jednak zastanawiać ile z kobiet dostrzeże w historiach naszych bohaterek swoje własne życie, własne problemy, własne doświadczenia. Oczywiście można by skwitować samą książkę stwierdzeniem, że kobiety same tworzą sobie problemy, bądź nie potrafią sobie z nimi poradzić, jednak tak naprawdę ukazuje odwieczny problem patriarchalności naszego świata. I pewnie właśnie o to chodziło Laurze Lindstedt.
O ile nie było to ostrzeżenie dla rodziców, by chronili swe dzieci.
