Rhys Bowen "Ostatnia iluzja"
Rhys Bowen "Ostatnia iluzja" Wyd. Noir sur Blanc

REKLAMA
Czas biegnie naprzód, ale w życiu Molly niewiele się zmienia. W Nowym Jorku panuje typowy, dokuczliwy upał, kapitan Sullivan jak zwykle ugania się za męczącymi przestępcami, zaś w jej biurze panują pustki przerywane drobnymi sprawami rozwodowymi.
Jednak niektóre rzeczy się zmieniają. Na przykład - zaręczyny z Danielem sprawiają, że wraca temat porzucenia pracy na rzecz spełniania się jako gospodyni domowa. A także znacznie ciekawsze i przyjemniejsze dla Molly – oto podczas występu znanego magika Houdiniego dochodzi do tragicznego wypadku, co otwiera dla młodej pani detektyw perspektywę fascynującej sprawy. Sprawy, którą Molly – mimo sprzeciwu Daniela – z chęcią się podejmuje.
“Ostatnia iluzja” to dziewiąty już tom serii kryminałów o Molly Murphy autorstwa Rhys Bowen. Seria opowiada o kryminalnym Nowym Jorku początku XX-ego wieku, pełna odniesień literackich czy kulturowych. Bowen udało się opowiedzieć o niezależnej bohaterce, bez przekładania na nią współczesnych wzorców feministycznych (tzn., miło opowiadać o niezależnych bohaterkach w realiach historycznych, gorzej jeśli przekłada się przy tym mentalność współczesną na dawne czasy).
W serii czasem pojawiają się postaci historyczne, które autorka zgrabnie wplata do fabuły. W przypadku najnowszego tomu jest to słynny Houdini. Magik przewija się przez powieść, stanowiąc punkt główny zagadki, jednocześnie jednak pozostaje po prostu kolejną emocjonującą dla Molly sprawą i nie dominuje w powieści. Jak zwykle akcja skupia się perypetiach życiowych i zawodowych głównej bohaterki.
Jeśli chodzi o te pierwsze, to skupiają się one oczywiście na zaręczynach Molly i Daniela. Nie można się oprzeć wrażeniu, że niektóre problemy powracają w relacji Molly i Daniela jak bumerang i to z dość regularną częstotliwością. To powracający konflikt o to, czy Molly powinna pracować i zajmować się takimi sprawami, czy powinna zadawać się w takim towarzystwie czy mieszkać w takiej okolicy. Jasne, za każdym razem te punkty sporne są całkowicie naturalne i z wieloma z nich mierzyły się kobiety w czasach Molly Murphy. Tyle że wraz z konfliktem za każdym razem powraca ta sama dyskusja z tymi samymi rezultatami. Póki co to nie denerwuje, ale możliwe, że wkrótce zrobi się to męczące. A szkoda, by cały związek Molly z Danielem opierał się tematycznie na rozwiązywanym ciągle i ciągle tych samych problemów.
“Ostatnia iluzja” dotrzymuje tempa poprzednim tomom. Molly Murphy pozostaje wciąż bystrą i zabawną panią detektyw, która z zapałem rozwiązuje najdziwniejsze sprawy. Rhys Bowen wdzięcznie oddaje atmosferę Nowego Jorku początku XX-ego wieku, świetnie tworząc wciągającą zagadkę kryminalną.
Marta Kraszewska