O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Stig Dagerman - Niemiecka jesień. Reportaż z podróży po Niemczech

W styczniu 2012 roku czytam, co 66 lat temu pewien szwedzki młodzieniec pisał o powojennych Niemczech. Początkowy niesmak towarzyszący lekturze ustąpił zaskoczeniu. Oto 24 letni Szwed opisał rzeczywistość, którą alianci stworzyli na gruzach III Rezszy


Reportaże Stiga Dagermana wydane pod wspólnym tytułem „Niemiecka jesień” czyta się z mieszanymi uczuciami. Fakt, iż napisane zostały zaledwie rok po zakończeniu wojny, która, jak pamiętamy, została wywołana przez państwo niemieckie, i w której Niemcy poniosły stosunkowo niewielkie straty ludzkie, nie ułatwia nam zrozumienia intencji Autora. Pochylić się już w 1946 roku, bez choćby drobnej satysfakcji, nad zniszczeniami Niemiec i cierpieniem ludności niemieckiej mógł tylko obywatel kraju, którego nie dotknęły działania wojenne. Możemy oczywiście mieć świadomość, że wojny wywołują tzw. wielcy wodzowie, mający różne chore wizje przyszłości świata, ale to nie oni płacą cenę w postaci śmierci, kalectwa, cierpień i niedostatku. To pozostawione jest zwykłym szarym ludziom. Ale również i ci zwykli szarzy ludzie nie są bez winy. Bez ich akceptacji, milczącej zgody czy wypełniania mniej lub bardziej fałszywie rozumianego obowiązku obywatelskiego, tragedie wojenne nie byłyby możliwe, a przynajmniej nie byłyby tak długotrwałe. Będziemy również pamiętać, że wykonawcami wszelkich zbrodni byli właśnie ci mali ludzie. Tak więc, nawet po latach, czytając opisy zniszczeń poszczególnych niemieckich miast czy też strat ludzkich, będziemy tłumaczyć sobie, że przecież wojnę przedłużali właśnie ci zwykli Niemcy, że to ich rękami popełniane były zbrodnie wojenne. Kiedy jednak spośród całej masy anonimowych Niemców, ktoś wyodrębni indywidualną tragedię, pamięć o tym wszystkim zostanie wyparta przez zwykłe współczucie. Uświadomimy sobie wtedy, że często ci najbardziej winni nie zostali ukarani głodem, niedostatkiem, brakiem dachu nad głową czy koniecznością opuszczenia własnego domu. A uświadomi nam to młody szwedzki dziennikarz, który w swojej książce pamiętał o winie Niemiec, ale potrafił zachować trzeźwe spojrzenie oceniając powojenną rzeczywistość tworzoną przez zwycięskie mocarstwa na gruzach III Rzeszy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Twardy zawodnik" rezygnuje z prawyborów w PO. Kidawa-Błońska nie ma już rywali
0 0Kaczyński mówił o rodzinie, ale znów podzielił Polaków. "Marginalne zjawiska mają być normą"
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Negatywne komentarze na Allegro się opłacają. Za ich usunięcie płacą nawet 80 zł
TYLKO W NATEMAT 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Afera podkarpacka. Zatrzymano byłych funkcjonariuszy CBŚP i CBA