Bartosz Sadulski
Rzeszot
Bartosz Sadulski Rzeszot Książkowe klimaty

Pastisz biografii, kpina z XIX wieku i naszego spojrzenia na historię. Jednocześnie prozatorski debiut Bartosza Sadulskiego.

REKLAMA
Poznajmy pana Podedwornego. Człek to był w świecie bywały, z niejednego pieca chleb jadł, z niejednym wielkim tego świata wino pil i gościł też w niejednym burdelu. Wreszcie, znużony przygodami, postanawia zająć się czymś, co równie dobrze przynieść może bogactwo wszelakie, jak nędzę. Pan Podedworny postanawia wejść w raczkujący na terenie Galicji, przemysł naftowy. Oczywiście tak naprawdę pan Podedworny nigdy nie istniał. Ta postać, jak również konwencja książki, jest tylko pretekstem do przedstawienia zapomnianego epizodu z naszej historii. Chodzi o polską gorączkę ropy naftowej, o polski przemysł wydobywczy. Autor tak sprytnie pomieszał fikcję z faktami, że nie sposób odróżnić je od siebie. A czytelnik bawi się historią, chłonąc jednocześnie wiedzę o tamtych latach, czy o realiach ówczesnego życia. Ta opowieść jest odpowiedzią na nasze zapotrzebowanie na awanturniczego bohatera, znanego nie z przewag wojennych, ale pomysłowości i żądzy życia. Podedworny, niczym baron Munhausen, bawi nas i wzbudza podziw. To bohater, którego potrzebujemy i bohater na nasze obecne możliwości. A jednocześnie to uczta literacka, naprawdę wysokich lotów.
Bartku, więcej prozy, proszę Cię.