
Austria i Austriacy. Kraj i nacja, które nadal zmagają się ze swoją przeszłością i próbują pogodzić ksenofobie i uprzedzenia z polityczną poprawnością… Austriaków portret własny kreśli nam Hubert Klimko Dobrzaniecki.
REKLAMA
Wyobraźmy sobie młodego człowieka, pełnego marzeń i ideałów. Początkujący muzyk zafascynowany generałem Franco i jego legią cudzoziemską zostaje pewnego dnia pozbawiony marzeń przez własnego ojca. Ojcowie mają bowiem to do siebie, że często przekonują swoich synów do rezygnacji z ryzykownej co prawda, ale własnej drogi. Nasz bohater staje się więc mieszczaninem, podporą społeczeństwa, zakłada rodzinę i powoli się bogaci. Jego historię poznajemy z trzech perspektyw- z perspektywy rozmowy z ojcem, jego własnej relacji i narracji jego żony. Czwarta część, niejako spinająca wszystkie trzy historie to życiowa droga błękitnego ptaka, który przez lata żyje z pomocy socjalnej, a kiedy tej zabrakło zmuszony jest szukać lekkiej pracy. Wspólnym dla tych czterech części tematem jest samo życie i umieranie. Sam tytuł będący zawołaniem legionistów Franco nie jest w tym wypadku pochwałą śmierci, ale uświadomieniem tego, o czym wszyscy wiemy, ale jakoś nie wszyscy akceptujemy. Nasze życie kończy się śmiercią, śmierć jako zwieńczenie życia musi być przez nas więc zaakceptowana. Żyjmy więc i zaakceptujmy nasz koniec. A ta oczywistość zabarwiona jest całą skomplikowaną austriackością. Poprawność polityczna miesza się tu z ksenofobią, powszechnie zaś króluje kult młodości, pragnienie odmładzania się za wszelką cenę i pogoń za bogactwem, którego przecież nikt z nas nie zabierze do grobu.
Pamiętajmy o tym.
