Anna Zonova
Kara i nagroda
Anna Zonova Kara i nagroda Wydawnictwo Amaltea

Ten cholerny XX wiek zmienił wszystko. Życie setek tysięcy ludzi zostało kompletnie przemeblowane, społeczności straciły stare elity, życie ludzkie uległo dewaluacji, odeszło w niebyt wiele wartości. I szkoda tylko tych zwykłych ludzi, którzy widząc to i nie do końca rozumiejąc meandrów historii, najzwyczajniej w świecie cierpieli. A ich skarg nikt nie słuchał.

REKLAMA
Jedna z tych wsi, o których mawiamy, że została zapomniana przez boga i ludzi. Dawni mieszkańcy musieli się wynieść, taki jest bowiem los przegranych, ich miejsce zajęli ci, których nowa władza postanowiła tam umieścić. Obok siebie mieszkają więc prości Rusini i rodzina dawnego komunistycznego aparatczyka, osądzonego i rozstrzelanego na podstawie fałszywych oskarżeń. Wszyscy jednako doświadczają ciężkiej pracy, życia w marazmie, wszyscy też rozpaczliwie próbują jakoś poukładać sobie tu życie. Zaiste smutna to opowieść. Gdzieś w tle wyczuwa się cienie wyrzuconych Niemców, tęsknotę za utraconym domem, za zmarnowanym życiem. Zaiste ciężkie to brzemię dla tych, którzy tam dorastali mając świadomość, że ich korzenie znajdują się gdzie indziej, że los ich został odmieniony jedną tylko decyzją. Dziedzictwo traumy i poczucia krzywdy, to chyba najbardziej ciężkie brzemię jakie może nosić człowiek. Ale nie tylko o tym opowiada nam Anna Zonova. Jej książka to również zmaganie się z komunistyczną przeszłością jednej z bohaterek. Prawdziwa idealistka nawet na stare lata nie wyrzeka się przekonań, mimo oczywistych krzywd, jakie spotkały jej rodzinę. Ta prawdziwa dinozaurzyca epoki stalinowskiej nie wyrzekła się marksistowskiego myślenia nawet na stare lata, kiedy mogła ocenić całokształt zbrodniczej ideologii.
Lektura tej książki przygnębia. Uświadamiamy sobie bowiem jak wielkim przywilejem jest beztroskie dzieciństwo i jak wielkim obowiązkiem rodzica jest odseparowanie dziecka od brudów całego świata.
Choćby po to, by nie dziedziczyli po nich traum.