
Przypadkowo zauważony mężczyzna, kręcący się wokół domu emerytowanego pisarza i dokonana tej samej nocy próba zamordowania wziętego biznesmena, to pozornie dwa, zupełnie niezwiązane ze sobą wydarzenia. Skłaniają jednak pisarza do wspomnień, których początek sięga pamiętnego lata 1969 roku. Wtedy cała historia miała swój początek.
REKLAMA
Lato, gdzieś na lonie natury. Dorośli spędzają czas na własnych rozrywkach, dzieci zaś szukają kontaktu z rówieśnikami. W taki oto sposób spotykają się dwaj chłopcy pochodzący z zupełnie różnych światów. Dziecko ubogiego sprzedawcy poznaje potomków bogatej rodziny. Przypadkowo chłopcy trafiają do jednej szkoły, nawiązuje się między nimi dość dziwna przyjaźń, w końcu dochodzi do dziwnych relacji uczuciowych, rozstań i powrotów. W tak zwanym międzyczasie toczy się zwykłe życie. Nauka, praca, układanie sobie życia. Zwykłe życie zwykłych ludzi, co pozornie brzmi jak typowa powieść mieszczańska. Jednak to określenie nie pasuje do książki Kjella Westo. Jego Niebo w kolorze siarki to przede wszystkim opowieść o namiętnościach, toksycznych relacjach, o sile i słabości, wreszcie o wyparciu i zapomnieniu, o przyjaźni i tolerancji. O życiu, takim jakim jest, choć powinno być zupełnie innym. Tak naprawdę czytając książkę czujemy się jak widzowie ogromnego domu wielkiego brata, a domem tym są całe Helsinki. Narrator jest tu romantycznym dinozaurem, idealistą zwracającym uwagę na symbole, słabeuszem miotającym się między dwiema kobietami. Do jednej z nich wraca, do drugiej zaś ucieka, kiedy nie potrafi już wytrzymać z tą pierwszą. Ale jest to też książka o winie, o zemście, o szaleństwie. Czyli też o całym naszym świecie
Bo czyż cały świat nie jest szalony?
