
Na początku jego nazwisko kojarzyło mi się z paskudnym blokowiskiem z wielkiej płyty. Ech, ten wpływ kultowej książki „My dzieci z dworca ZOO”, której bohaterka dorastała na osiedlu Gropiusstadt…. Kiedy jednak zacząłem analizować historię pod kątem zmieniającej się architektury pojąłem, że Bauhaus, to zupełnie coś innego, styl budowania bloków, ale jakże innych od sztampowej wielkiej płyty.
REKLAMA
Czy architekt może być kiepskim rysownikiem? Na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe. Wszak przeniesienie pomysłu na papier jest pierwszym etapem tworzenia. A jednak architekt, który nadał modernizmowi zupełnie nowe znaczenie, był kiepskim rysownikiem. Zdawał sobie jednak sprawę, że w procesie tworzenia, architekt jest jedynie jednym z trybów, tworzącym końcowy efekt na równi z rzemieślnikiem dbającym o detale. Ta prawda potwierdza wnioski jakie wysnułem z lektury wspomnień innego architekta, Alberta Speera. Dobry architekt jest jednocześnie świetnym organizatorem, potrafi bowiem wyobrazić sobie każdą strukturę organizacyjną w sposób przestrzenny, co w konsekwencji zapobiega jej przerostowi, czym zwiększa efektywność jej funkcjonowania. Właściwie styl architektoniczny Gropiusa, Bauhaus, jest ściśle związany z potrzebami człowieka. Oznacza to, że powinniśmy otrzymać przestrzeń zorganizowaną z naszymi oczekiwaniami i aspiracjami. Architektura, która nam się podoba to ta, do jakiej dorośliśmy, a daleko idąca funkcjonalność ogranicza również zbędne ozdoby. Słowem Bauhaus wyklucza wszystkie „durnostójki” i wszelkiej maści barokowe aniołki czy lwy, które mają wyróżnić nasz budynek spośród innych. Nie oznacza to jednak, że modernizm musi być surowy czy oszczędny. Wszystko bowiem zależy od naszych oczekiwań.
Mamy oto okazję, by poznać bliżej anonimowego Gropiusa. Fiona MacCarty zajęła się życiem naszego bohatera od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci w 1969 roku. W międzyczasie otrzymujemy informacje o podróżach, kształtujących przyszłego architekta, pierwszej wojnie światowej, w której brał udział, wreszcie o pierwszym, nieudanym związku, by dojść do kierowania nowatorską szkołą architektoniczną. Położony w Weimarze Bauchaus stał się kuźnią wielu przyszłych architektów i nazwą prądu w obrębie szeroko rozumianego modernizmu niemieckiego. Późniejsza emigracja i praca na całym świecie, to przede wszystkim rozlanie się bauhausu na cały świat. Portret człowieka i portret architekta, takiego z prawdziwego zdarzenia, człowieka, dla którego praca była pasją i sensem życia. Architekta, który ukształtował kolejne pokolenia.
Warto przeczytać.
