
Joga jako taka jest mi zupełnie obca. Zastanawiałem się jednak co tak naprawdę w niej dominuje- sport czy może filozofia życia. Właśnie dlatego zapytałem o to Emmanuela Carrere.
REKLAMA
Miała być to lekka i przyjemna lektura o doświadczeniach autora z medytacją, wyjaśnienie czym właściwie jest joga, czym stała się dla znakomitego francuskiego pisarza. Nagle jednak książka ta staje się krytycznym spojrzeniem nie tylko na własne życie, ale na realia, w jakich przyszło żyć Autorowi. Poznajemy więc nie tyle jogę, co samego Emmanuela, jego problemy zdrowotne, terapie, pozy, jakie przybierał w czasie swego życia, zwłaszcza pozę człowieka szczęśliwego, wreszcie toksyczny związek i załamanie nerwowe. W rzeczy samej to opowieść dla dojrzałego czytelnika, bo tylko ten, kto dostał od życia po skórze będzie mógł zrozumieć losy pisarza. Tak, to dzieło autobiograficzne, dramat człowieka, którego przerasta nie tylko cały otaczający świat, ale przede wszystkim on sam. Tak, w zmaganiu z przeciwnościami świata, w niemożności poradzenia sobie z ludzką podłością jesteśmy bezbronni, jesteśmy słabi i tylko pogodzenie się ze sobą, zrozumienie samego siebie pozwoli nam na zniesienia podłości naszego świata.
I chyba właśnie o to chodzi w jodze.
