
Marylin Monroe. Chyba każdy z nas słyszał to nazwisko, widział choć jedną z jej kreacji i słyszał o jej nieszczęśliwym życiu. I to właśnie życie stało się inspiracją dla Joyce Carol Oates, literackiej specjalistki od trudnych tematów.
REKLAMA
Drogi czytelniku- jeśli spodziewasz się standardowej biografii to nie sięgaj po tę książkę. Autorka dość swobodnie potraktowała życie kobiety, która była marzeniem milionów mężczyzn na całym świecie. Autorce chodziło o wejście w duszę artystki i kobiety, dociec, co spowodowało, że nie zaznała ona szczęścia, że skończyła tak tragicznie. W książce znajdziemy więc niektóre, wybrane według ściśle określonego klucza, epizody z życia Normy Jane i Marylin Monroe, oraz epizody wymyślone przez Oates w sposób uniemożliwiający rozszyfrowanie, które z nich są prawdziwe, które zaś nie. Licentia poetica, dozwolona artystom, w tym wypadku razić będzie tylko ortodoksyjnych zwolenników udokumentowanych biografii.
Dzięki tym drobnym zabiegom powstał psychologiczny portret kobiety, portret pisany z perspektywy obserwatorów jej życia. Sposób narracji oddaje chaos, jaki zapanował w życiu Aktorki. Oczywiście sposób narracji, właściwy dla Joyce Caroll Oates też nie ułatwia nam lektury. Ale na miły bóg- autorka Zbłoconej, nie należy do przyjaznych czytelnikowi pisarek. I chyba tylko czytelnik, który jest zdeterminowany, by poznać wnętrze Marylin Monroe, dotrwa do ostatniej strony. Tylko w dalszym ciągu nie będzie pewny, czy wnętrze to jest prawdziwe.
W tym właśnie tkwi urok sztuki
