
Wiesz, jestem za pokojem, porozumieniem, ale za każdym razem, kiedy słyszę o zamachach o ofiarach, staję się jak prawicowa ekstrema. Usztywniam się i radykalizuję.
REKLAMA
Te słowa, wypowiedziane przez znajomą, mieszkankę Jerozolimy, dźwięczały w moich uszach w czasie lektury tej książki. W 2014 roku, kiedy je usłyszałem, były dla mnie czymś, co przekreśliło w moich oczach jakąkolwiek szansę na bliskowschodnie porozumienie. Czy jest bowiem coś bardziej naturalnego jak zemsta za dokonane krzywdy? Starotestamentowe oko za oko przeniknęło nas i tkwi w naszej naturze tak samo jak oddychanie czy łaknienie pokarmu. Zemsta, a choćby niechęć, strach i pragnienie izolacji od potencjalnego zagrożenia wydaje się czymś naturalnym. Tym bardziej postawa Ramiego czy Bassama wydaje się nie tylko dziwna, ale też budzi podziw i szacunek.
Nasi bohaterowie są ojcami, którzy utracili swe córki. Córka Izraelczyka zabita w zamachu terrorystycznym, córka Izraelczyka śmiertelnie postrzelona przez spanikowanego żołnierza Cahalu. Każdy ojciec w takiej chwili czuje to samo. Świat wali się na głowę, poczucie pustki tłumione jest jedynie przez gniew, narastające pragnienie odwetu trudne jest do opanowania. Jak w takich warunkach nie pomylić zwyklej zemsty ze sprawiedliwością? Jak dalej nawoływać do pokoju, do porozumienia, do zrozumienia drugiej strony? Izraelczykowi było łatwiej, jego rodzina od lat zaangażowana w proces pokojowy mogła go wspierać, ale Palestyńczyk, dawny więzień musiał doskonalić się, stale przypominać sobie, że przemoc nie odwróci tego, co się stało, a dalsze, propokojowe działania mogą jedynie przynieść klęskę tym, którzy nawołują do przemocy i izolacji.
Uwierzcie mi- nie jest łatwo wejść w narrację tej książki. Jej konstrukcja to pozorny chaos, zaplanowany przez Autora. Dzięki niemu, dzięki dygresjom, idziemy w kierunku zrozumienia i poznania, w kierunku odwiecznych wrogów wszelkiego nacjonalizmu. Dzięki niej możemy zacząć lekturę w dowolnym miejscu książki, a nawet wybierać sobie kolejność czytanych rozdziałów bez uszczerbku dla jej zrozumienia. A przesłanie tej książki jest banalnie proste, oczywiste dla nas wszystkich, ale jakże trudne do zrealizowania.
Przestańmy się wreszcie nienawidzić.
