Jurek Sawka
Quality time
Jurek Sawka Quality time Wydawnictwo Filtry

Dzień w dzień po pracy tata siedział na zielonym tapczanie w naszym ciasnym mieszkaniu we Wrocławiu, pił koniak z małej butelki, którą buchnął z jeszcze jednej bezsensownej narady i mamrotał: ”Po chuj żyć?”. Tę mantrę, sto pięćdziesiąt złotych i radziecki zegarek odziedziczyłem w spadku. Mantrą zarządzam aż za dobrze, pieniędzy nie dało się wymienić, a okres gwarancji zegarka minął dawno temu.

REKLAMA
Wyobraźmy sobie, że przed laty ruszyliśmy w podróż. Podróż w jedną stronę, taka, z której nigdy się nie wraca, a miejsce docelowe nie istnieje. To doświadczenie jednego pokolenia, które miało zrozumieć, że poczucie przynależności narodowej to nie wynik własnego wyboru, własnej świadomości, ale decyzja kogoś postawionego wyżej, kogoś, kto rozumie tłum i potrafi wskazać mu łatwo identyfikowanego wroga. Wyjechał więc nasz bohater do Szwecji, miejsca gdzie nie zwraca się uwagi na drugiego człowieka, pozwalając mu zachować anonimowość i prywatność, gdzie pojęcie dobra wspólnego jest kultywowane, obyczaje dziewczyn nie są zbyt surowe, bo sam klimat surowości dostarcza, a socjalna opieka państwa znana jest na całym świecie. I tu nasz bohater stawia własne kroki, rozwija się zawodowo, zdobywa uznanie, ale brak mu najważniejszego. Poczucia przynależności. I gdyby ktoś miał mi postawić pytanie o czym jest ta książka, powiedziałbym, że to opowieść o trwającej podróży.
Dobrze spędzony czas. To chyba lesze tłumaczenie, niż szczęśliwe chwile. Pozornie to pojęcie dotyczy tych weekendowych spotkań ojca z dziećmi na stałe mieszkającymi z eks małżonką. I faktycznie, powieść oscyluje wokół tych spotkań, wspólnych noclegów, wspólnie spędzanego czasu. Jednak szybko dochodzimy do przekonania, że te szczęśliwe chwile są tylko przerywnikami w ważnych momentach. Poznajemy po prostu życie, a życie jest jak ciasto, nie tylko zawiera rodzynki, czasem znajdujemy w nim zakalec. Poznajemy więc to życie, łapiąc się na tym, że ani nie zazdrościmy, ani też nie współczujemy narratorowi. To po prostu życie, które równie dobrze mogłoby być i naszym udziałem. To niekończąca się podróż, w którą i nas mógł skierować człowiek podły. Wreszcie to chwile, które i nas mogły spotkać.
A sama książka? Dobrze spędzony czas. Dawno tytuł nie zapowiadał tak trafnie uczty czytelniczej.