Edward Brooke-Hitching "Atlas tamtych światów. Nieba, piekła i zaświaty - przewodnik odkrywcy"
Edward Brooke-Hitching "Atlas tamtych światów. Nieba, piekła i zaświaty - przewodnik odkrywcy" Wyd. Rebis

REKLAMA
Jak ówcześni wyobrażali sobie niebo, a jak piekło? W których wierzeniach pojawia się czyściec lub jego odpowiednik? W jaki sposób zmieniało się postrzeganie i umiejscowanie piekła na przestrzeni wieków? Na te i inne pytania odpowiada Brooke-Hitching w swoim najnowszym atlasie.
Edward Brooke-Hitching znany jest polskim czytelnikom z kilku bogatych albumów pełnych nietypowych map (nieboskłonu, zmyślonych miejsc czy odkryć), a także tytułu poświęconego najdziwniejszym książkom. Jako syn kartografa oraz potomek znanego brytyjskiego bibliografa Wiliama Bladesa (którego siedzący w temacie mogą kojarzyć z “Enemies of Books” - historii przechowywania książek) swoimi kolejnymi tytułami udowadnia, że powołanie ma we krwi.
Tym razem powraca z atlasem poświęconemu światom po śmierci. “Atlas tamtych światów. Nieba, piekła i zaświaty - przewodnik odkrywcy” to taka przebieżka po różnorodnych wierzeniach. Z pewnością nie wszystkich, bowiem Brooke-Hitching przytacza te najbardziej znane, z pewnością też nie jest wyczerpująca informacyjnie, ale na pewno jest to dobry wstęp do dalszych studiów. Decydująca była tu najpewniej dostępność map i obrazów, na podstawie których autor buduje swoją opowieść.
Nie da się zaprzeczyć, że Brooke-Hitching swoją uwagę poświęca głównie wizjom zaczerpniętym z chrześcijaństwa, resztę wierzeń i wizji traktując jako konteksty. Ponownie jest to częściowo zrozumiałe - najpewniej zdecydowała ilość materiału. Niemniej momentami wygląda to komicznie, gdy dwie strony opisu wierzeń indiańskich sąsiadują z pięćdziesięciostronicowym rozdziałem piekła według chrześcijan. Pozwala to jednak autorowi rozpisać się na temat różnych podejść w obrębie tej jednej, wybranej przez niego religii, pokazać jak zmieniał się wizerunek zaświatów na przestrzeni wieków.
Choć wszystkie tytuły są ślicznie wydane, to momentami zdarzają się tu i wpadki powtarzające się przy każdej części serii - jak przedruki map, które nijak nie korespondują z marginesami, nawet jeśliby przymknąć na to oko. Albo - do czego mam większe zarzuty - niewyjustowany tekst. Rozumiem intencje człowieka, który zajął się składem, bo faktycznie w momencie, gdy rozłożenie ilustracji sprawia, że kolumna tekstu jest zmienna, latająca linia niewyjustowanego może wydawać się dobrym pomysłem, ale wygląda to nieciekawie (szczególnie gdy akurat na stronie znajduje się tylko tekst). Są to jednak marginalne uwagi, bowiem całościowo każdy atlas wygląda ślicznie, a jakość zamieszczonych ilustracji jest niezwykle wysoka.
Choć sam przekrój zaświatów nie jest wyczerpujący, “Atlas tamtych światów” stanowi świetne wprowadzenie do tematu. Dzięki interesującemu doborowi informacji i bogatemu wyborowi różnorodnych ilustracji może zaciekawić swoich czytelników, niezależnie od stanu wiedzy, z jaką przychodzą, rozpoczynając lekturę.
Marta Kraszewska