Andrzej Paczkowski
Wojna polsko-jaruzelska
Stan wojenny, czyli kontrrewolucja generałów
Andrzej Paczkowski Wojna polsko-jaruzelska Stan wojenny, czyli kontrrewolucja generałów Wydawnictwo Wielka Litera

Podobno na tytuł tej książki, generał Jaruzelski zareagował oburzeniem. Jednak właśnie tak oceniła stan wojenny warszawska ulica. Mijają lata, emocje być może już przygasły, wzrasta natomiast ilość mitów o samym stanie wojennym, pojawia się też, jak to zwykle bywa, masa mitomanów, którzy dziś stroją się w piórka bohaterów tamtych dni. Dlatego wznowienie książki profesora Paczkowskiego jest cenne i będzie jedno z niewielu rzetelnych i prawdziwych dokumentów do czasu ujawnienia moskiewskich archiwów.

REKLAMA
Najtrudniej jest opowiadać o najnowszej historii. Każdy z nas pamięta tamte dni, własne odczucia, obawy, swoją ocenę sytuacji i konfrontacja z dokumentem może być dla każdego trudna. Piszący musi również być gotowy na ataki z wielu stron. Jeśli bowiem dokument nie będzie pasować do wypracowanej tezy, do wizji historii, a przede wszystkim czyjejś roli w tej historii, historyk może być uznany za wroga publicznego numer jeden. Sam stoję na stanowisku, że do czasu otwarcia rosyjskich i amerykańskich archiwów, pisanie o stanie wojennym będzie zawsze skazane w mniejszym lub większym stopniu na domysły. Niemniej jednak zebranie i opracowanie tych dokumentów, a także uzupełnieniu ich o nowe, nieznane w czasie pisania, jest potrzebne z kilku powodów. Przede wszystkim nasza współczesność obfituje w niespotykaną dotąd ilość bohaterów. Mamy oto polityka, któremu sąd dwukrotnie dowiódł mijanie się z prawdą, który przekonuje, że w tych czasach rzucał koktajlami Mołotowa. Inny, którego esbecy nie tylko nie chcieli internować, ale nawet zatrzymać, uważa się za bohatera konspiracji, a jeszcze inny dowodził, że jego sytuacja była gorsza niż tych internowanych. Ponadto każda rocznica stanu wojennego jest okazją do skłócania społeczeństwa. Wystarczy zasugerować, że Moskwa wykluczała udzielenie „bratniej pomocy”, by stworzyć wrażenie, że gensecy kremlowscy byli tak naprawdę zwolennikami Solidarności. Cóż, różne bywają formy pisania historii na nowo.
Dlatego właśnie dokument, pisany tuż po przemianach ustrojowych, jest pozycją niezbędną dla każdego z nas. Książka pisana w sposób przystępny i ciekawy przemyci nam wiedzę, która będzie co prawda wymagała jeszcze uzupełnień, po otwarciu oczywiście moskiewskich i waszyngtońskich archiwów, ale już dziś pozwalającą na głośny okrzyk sprzeciwu w stronę piszących historię na nowo.
A to jest najważniejsze.