
Brak samoakceptacji, przemoc, nie tylko na tle rasowym, bieda, wyalienowanie i poczucie beznadziei. Tak, Toni Morrison swoim debiutem literackim uderza niczym pałką, zmuszając do głębokiej refleksji.
REKLAMA
Trudno przy okazji omawiania tej książki nie wspomnieć o badaniach Kennetha Bancrofta Clarka i Mamie Phipps. Badane czarnoskóre dzieci w ocenie piękna lalki, kierowały się kolorem skóry. Zdecydowana większość z nich wskazywała białą lalkę jako ładniejszą od tej brązowej. Wyniki tych badań, prowadzonych w latach czterdziestych XX wieku, zostały kilka lat później wykorzystane jako argument przeciw segregacji rasowej, w tym segregacji szkolnej na południu Ameryki. Czy tylko zbiegiem okoliczności, czy świadomie Toni Morrison umieściła akcję swej książki właśnie w latach czterdziestych? Jeśli dodamy fascynację małej Pecoli wizerunkiem Shirley Temple, jasnym się staje, że nie możemy tu mówić o przypadku. Pamiętajmy jednak, że ta książka pisana była na początku lat siedemdziesiątych. To właśnie wtedy, obok ruchu dzieci kwiatów, obok rewolucji obyczajowej w Stanach Zjednoczonych rozwinął się ruch Czarnych Panter, który obok działalności politycznej zajmował się działaniami socjalnymi, a jeden z jego przywódców, Fred Hampton, doprowadził nawet do krótkotrwałego i nieco egzotycznego sojuszu ugrupowań biedoty amerykańskiej różnych odcieni skóry. Stąd prawdopodobnie kwestie biedy i odrzucenia, stąd widoczne jest okrucieństwo dzieci, przemoc tak irracjonalna, że jasnym jest, iż jej intencją było wskazanie ogółowi potencjalnej ofiary, chłopca do bicia, kogoś, na kogo można wylać wszystkie brudy świata tego, by poczuć się czystym, albo choć trochę czystszym. Tak więc Pecola Breedlove jest właśnie taką ofiarą. Oczywiście szczegółów gehenny naszej bohaterki nie mam prawa zdradzać. Jedno jednak muszę powiedzieć. Nie ma oto ludzi złych, czy dobrych. Są tylko ludzie mniej lub bardziej doświadczeni przez los. Każdy jednak w rożnym stopniu potrafi poradzić sobie ze swą traumą i w rożnym stopniu przekazuje ją dalej.
Pamiętajmy o tym.
