
Gala Dali. Kobieta zimna i fatalna, posągowa, tajemnicza i raczej nielubiana przez otoczenie, jakby to wyczuwało jej głęboko ukrytą niechęć i zaborczość. Helena Diakonowa. Jej tajemnicę próbuje rozszyfrować Dominique Bona.
REKLAMA
Spójrzmy na zdjęcie tej pary. Salvador leży na trawie podpierając się wysuniętym do tyłu lewym ramieniem, prawym obejmuje Galę. Kobieta ma przymknięte oczy, wtula się w ramię malarza ciesząc się bliskością i zachodzącym słońcem. Jeszcze nie widać różnicy wieku, jeszcze kobeta wydaje się równolatką Dalego, co za kilka lat będzie już tak widoczne. A jednak stanowili naprawdę dobraną parę, stworzyli udany związek. Może przyczyna leżała w tej odwiecznym pragnieniu kobiecej opieki? Niańka kojąca nocne koszmary, sprawny menedżer dbający o finanse, muza i opiekun dbający o odpowiednie warunki do pracy. Cień, który nie przeszkadza, nie krytykuje, cień, który po prostu jest. Czy rzeczywiście taka była? Chyba tak, skoro autorka ukazuje Galę przez pryzmat dokonań mężczyzn, z którymi związał ją los. Jednocześnie jest intelektualistką, która potrafi ukryć się w cieniu, nie znosząca polityki, obawiająca się przemocy, nieco chciwa i wreszcie coraz mniej cierpliwa. W dodatku wyrodna matka, o której względy musiało zabiegać jej własne dziecko. Czy to wszystko? Chyba tak, choć wielbiciele Dalego zapamiętają ją jako najwierniejszą jego modelkę.
Choćby tę z obrazu Madonna z Port Lligat
