Antoni Kroh
To jest zjawisko, i na to nie ma rady
Antoni Kroh To jest zjawisko, i na to nie ma rady Wydawnictwo Iskry

Są przyjaźnie trwalsze niż związki małżeńskie. I taka właśnie łączyła Antoniego Kroha z Barbarą Magierową.

REKLAMA
Kim jest Antoni Kroh wiemy chyba wszyscy, a przynajmniej wszyscy interesujący się historią i kulturą Karpat. Pisarz, etnograf, tłumacz i kurator wielu wystaw. Od kilkunastu lat jego książki, obok doskonałej rozrywki i możliwości obcowania ze starannie wycyzelowaną, piękną polszczyzną, są kopalnią wiedzy o nieznanych epizodach naszej historii, o miejscach zapomnianych, o ludziach tworzących to, co zwykliśmy nazywać spuścizną kulturową. Książek Kroha wypatruję więc z utęsknieniem i rzucam się na nie jak spragniony posiłku wędrowiec. Nie wiedząc za bardzo kim jest Barbara Magierowa (tak, należę do tych czytelników, dla których najważniejszy jest autor i pomijam tłumaczy czy twórców ilustracji) rozpocząłem lekturę nie spodziewając się, iż poznam nie tylko historię wspaniałej przyjaźni, ale i długoletniej, zawodowej współpracy.
Dobra, nie będziemy tu spojlerować (używając języka młodego pokolenia). Napiszę krótko- bez Barbary Magierowej, Kroh nie zorganizowałby tych wspaniałych wystaw poświęconych kulturze Łemków, a wreszcie na pewno nie napisałby leksykonu współczesnej polszczyzny wydanej pod jakże znaczącym tytułem „Z polskiego na nasze”. To chyba wystarczy by zapisać w pamięci kobietę skromną, doświadczoną przez ten przeklęty XX wiek ze wszystkimi niespodziankami, jakie krył, by uprzykrzyć życie zwykłym ludziom.
Bo i o tym jest ta książka.