
Wybitny pisarz, społecznik, hedonista i, co należy zaznaczyć, konformista. A jednocześnie człowiek, który odarty z legendarnej otoczki, staje się bardziej ludzki.
REKLAMA
Kolejny powrót do lektury po latach. Wspomnienia Jarosława Iwaszkiewicza, tym razem bez cięć jakie dokonała w pierwotnym tekście cenzura. Zaiste lektura tej książki była dla mnie swoistym wzywaniem, należę do pokolenia zmuszanego do czytania Iwaszkiewicza, a jak wiemy nie ma nic bardziej zniechęcającego do czytania określonych książek od przymusu. Do określonej książki trzeba po prostu dojrzeć, umiejętnie czytać między wierszami, konfrontować treść z wiedzą o czasach, w jakich została ona napisana. Wtedy lektura staje się pełna, staje się przyjemnością, której odmówić sobie nie sposób. W tym akurat przypadku należy pamiętać, że pierwsze wydanie Książki moich wspomnień nastąpiło w 1957 roku, co oznacza, że prace nad nią trwać musiały w epoce stalinowskiej. Wymuszało to na Autorze dość ostrożne formułowanie myśli. Ta autocenzura jest widoczna w przedstawianym tekście. Pozostawiony w Kalniku dom, ten raj utracony, pierwsze kroki w Warszawie, działalność na niwie literackiej i politycznej (autor był sekretarzem marszałka sejmu Macieja Rataja), wreszcie małżeństwo i problemy związane z seksualną orientacją. Wszystko to musiało być zapisane w sposób ostrożny, bowiem jakiekolwiek pozytywne odniesienie do okresu przedwojennego mogło być postrzegane jako działalność na szkodę nowego ustroju. Mimo tych ograniczeń, jakie narzucała wczesno peerelowska narracja, książka ta jest wybitnym dokumentem lat przedwojennych. Te czasy, w których odmienne poglądy polityczne nie dyskwalifikowały nikogo towarzysko, czasy, w których ludzie chłonęli wydarzenia kulturalne, w których nawet parlamentaryzm był czymś eleganckim, cywilizowanym. Jednocześnie wspomnienia te mówią dużo o samym Iwaszkiewiczu, pisarzu i człowieku niespełnionym, pełnym wątpliwości ocierającym się o rozpacz, wątpiącym w swój talent i słuszność dokonanych wyborów. I staje się nam Iwaszkiewicz bardziej ludzki, nie monumentalną ikoną literacką XX wieku, tylko zwykłym Jarkiem, ktry chce być dobrym pisarzem i szczęśliwym człowiekiem.
A to tak mało i dużo jednocześnie.
