
Okrutna zbrodnia, ekscentryczny policjant, który śledztwo traktuje osobiście i cienie przeszłości. A nad tym wszystkim unosi się duch Wiktora Hugo. Kryminał, powiadacie? Nie do końca macie rację, tym bardziej, że autorem jest Javier Cercas.
REKLAMA
Zanim zajmiemy się książką, zatrzymajmy się na chwilę przy osobie Autora. Javier Cercas, niestrudzony badacz zapomnianych epizodów z najnowszej historii Hiszpanii. Pochodzący z rodziny o zapatrywaniach frankistowskich poświęca swe siły znoszeniu barier, jakie nadal dzielą Hiszpanię, barier, których historia sięga okresu wojny domowej i dyktatury Franco. Książki Cercasa czyta się z prawdziwym zainteresowaniem, wybaczając mu jednocześnie tę irytującą manię wplatania w treść książki siebie samego, manię powodującą, że książki nie opisują tylko zapomnianego epizodu z dziejów kraju, ale też Cercasa dochodzącego do prawdy. Nawiasem mówiąc Terra Alta jest wolna od osoby Autora, jednak miłośnicy Cercasa instynktownie szukają w osobie głównego bohatera cech jego twórcy. Przyznam szczerze, że biorąc do rąk Tere Altę nie zdawałem sobie sprawy, że jest to kryminał. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to ta, że oto zmęczony jedną tylko tematyką pisarz postanowił napisać coś chwytliwego, lekkiego w odbiorze, wiedząc, że w historii literatury ma zapewnione miejsce. Jakże się myliłem, wprawdzie konwencja kryminału została zachowana. Mamy więc spokojną miejscowość, gliniarza z przeszłością, który znalazł osobiste szczęście, okrutne morderstwo, sprawę, która z każdą chwilą staje się coraz bardziej osobista i to przemożne pragnienie, by sprawiedliwości stało się zadość. Oczywiście nasz policjant jest dziwakiem. Nie pije, tłumacząc, że swoje już w życiu wypił, dużo czyta i jest szaleńczo zakochany w swojej życiowej partnerce. Powoli poznajemy jego przeszłość, by zrozumieć, iż jego życie zostało już kiedyś napisane. Historia Nędzników Hugo? A może to tylko efekt sugestii samego Cercasa, tego diabła wcielonego, który chce nas przekonać, iż stworzył mix Valjeana i Javerta? Nie ufając do końca Autorowi doszedłem do końca samej książki, by zrozumieć o co mu tak naprawdę chodziło. Korzenie zbrodni, którą wyjaśnia ekscentryczny policjant, sięgały okresu wojny domowej. Zbrodnia tak naprawdę miała być karą za tamte czasy, a jej pomysłodawcy nie sposób było postawić przed sądem. Nietrudno się więc domyśleć, że kara, jaka spotkała ślepy miecz była też osobistą zemstą policjanta. Czym więc jest sprawiedliwość? Dobre pytanie, na które nie sposób znaleźć w książce odpowiedzi. Pozostaje więc jeszcze raz przeczytać Nędzników i znaleźć gdzieś wino z Terra Alta.
I czekać na kolejną książkę Cercasa.
