Giovanni Dozzini
Babukar szedł przodem
Giovanni Dozzini Babukar szedł przodem Wydawnictwo Widnokrąg

48 godzin z życia kilku mężczyzn, którym los wybrał dolę uchodźcy. Cóż jeszcze dodać?

REKLAMA
Popłoch, niechęć, obawa przed wzrostem przestępczości. Te uczucia towarzyszą wspaniałym przedstawicielom kultury europejskiej, kiedy słyszą o uchodźcach. W sumie te odczucia są wytłumaczalne. Gdyby bowiem mieszkańcy Aleksandrii czy tureckiego Side usłyszeli o wędrujących do ich miast Europejczykach szukających azylu, obawialiby się powszechnego pijaństwa i seksu na ulicach miast. Apogeum tej niechęci obserwowaliśmy w 2015 roku. Kryzys uchodźczy wywołał wśród dumnych Europejczyków strach graniczący z histerią. Przeglądając media społecznościowe łatwo było znaleźć komentarze pełne radości z zamarzniętych kontenerze chłodniczym dzieciach, czy z kolejnych topielców wyrzucanych na brzegi morza śródziemnego. A kiedy ktoś bardziej litościwy uronił łzę na myśl o małym Aylanie Kurdim z miasteczka Kobane, którego ciało wyrzucone zostało na plażę w okolicy Bodrum, spotykał się ze stekiem wyzwisk. Cóż, na plaży w Bodrum wypoczywa wielu naszych rodaków, jak jakieś syryjskie dziecko śmiało zanieczyścić im to miejsce? W tej atmosferze ukazanie się książki, która będzie głosem tych niewidocznych wydaje się niemożliwe. Giovanni Dozzini postanowił jednak iść na przekór fali i wczuć się w rolę tych, których nie chcemy.
Tytułowy Babukar jest szczęściarzem. Ma ochronę azylową, potrzebuje jeszcze pozwolenia na pracę, by pracować, znaleźć mieszkanie i kobietę, z którą mógłby ułożyć sobie życie. Ot, zwykłe ludzkie pragnienie. Jego koledzy jeszcze nie mają tego szczęścia, dlatego Babukar idzie zawsze przodem. Wszyscy jednak dzielą los uchodźcy, dla którego zakosztowanie zwykłej ludzkiej rozrywki wiąże się ze sporym ryzykiem. Nie chcąc streszczać akcji książki powiem tylko, że zapewne nie spotka się ona z przychylnym odbiorem w naszym kraju. Przeciętny Kowalski czy Malinowski jest bardzo zawistny. W jego oczach uchodźca nie zasługuje na żadne wygody. Nowe lóżko, groszowy zasiłek, darmowe przejazdy komunikacją, czy posiłek zgodny z zasadami wyznawanej religii to coś dla Kowalskiego nie do pomyślenia. Prycza, suchy chleb, druty kolczaste, to według wielu jedyne na co zasługują uchodźcy. A każdy przejaw niezadowolenia oznacza skrajny brak wdzięczności. Taki mamy ludek, tacy są ci spadkobiercy husarii i powstań narodowych.
Smutne to.