
Miał trzy żony. Pierwsza zrobiła z niego pisarza, druga o mało nie doprowadziła go do szaleństwa, dopiero trzecia uczyniła go szczęśliwym.
REKLAMA
Przyznam, że miewam pewien problem z biografiami pisarzy, których książki cenię. Czytam je bowiem ze względu na opis realiów życia w ich czasach i na warunki, w których tworzył swe książki, obawiając się, słusznie w wielu przypadkach, że sami twórcy wybitnych dzieł literackich ukażą się w nich jako ludzie miałcy i nieciekawi bądź też charakterologicznie nie do zniesienia. John Steinbeck, gniewny prozaik amerykańskiego południa, krytyk stosunków własnościowych w czasach wielkiego kryzysu i zdecydowany antykomunista okazał się człowiekiem, z którym chyba mało kto chciałby pójść na drinka. Pocieszyć może nas jednak to, że i sam Steinbeck nie nalegałby na wspólną z nami konsumpcję alkoholu. Zostawmy więc samego Steinbecka jako człowieka, trudno bowiem powiedzieć, że sprawdził się w roli męża czy ojca. Zainteresujmy się Steinbeckiem jako pisarzem. Gniew, towarzyszący Gronom gniewu, podrasowana opowieść o podróży kamperem w Podróżach z Charleyem, czy wreszcie monumentalne Na wschód od Edenu, będące terapią po nieudanym małżeństwie…. Znaleźliśmy odpowiedź dlaczego ten ocierający się o mizantropię, czy mizoginizm napisał książki, w których trudno znaleźć odrobinę fałszu. Uważna obserwacja ludzi, ich zachowań, warunków bytowania, wreszcie własne doświadczenia. To tajemnica sukcesu literackiego Steinbecka. Wszystko to w połączeniu z ciężką pracą pisarza, z walką ze słowami, wielokrotnym przeredagowaniu napisanych rozdziałów i ten gniew na widok niedoli ludzi, który nawet w odludku i samotniku przedkładającym towarzystwo książki nad towarzystwem człowieka, sprawił, że w czasie lektury przez czytelnika nadal przechodzą dreszcze. Jakże to kłóci się z tym prawdziwym Steinbeckiem, bywalcem pijackich imprez, istnym łowcą seksu, chwalącym się w listach z dokonanych podbojów czy żebrzącym o protekcję w wydawnictwach pisarzu. I wreszcie kłóci się ze Steinbeckiem ojcem…. Cóż, możemy jedynie dojść do smutnej konkluzji, że pogodzenie ról męża i ojca z rola wybitnego pisarza może być trudne, a nawet niemożliwe.
Skupmy się więc na Steinbecku pisarzu. Warto.
